JA ^.^

Moje zdjęcie
Tak wielka wyobraźnia, że aż sama nie wiem kim jestem.

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 25

AMY


Niestety podekscytowanie wyjazdem opadło w  chwili gdy znów zaczęłam zastanawiać się ...  co tak naprawdę czuję do Liam 'a?   Wiem, że nie jest mi obojętny ale sama nie umiem wytłumaczyć sobie co to jest miłość.  Jeszcze kilka dni, tygodni temu byłam pena, że kocham Louisa ale teraz na pewno wiem, że to było dziecinne zauroczenie i przez to teraz on cierpi. Gdybym mogła cofnąć czas.... coś zrobić. Ale co? Mam wielu przyjaciół, chyba oni zastępują mi rodzinę, ale czy warto to zmieniać? Może Liam to kolejne zauroczenie?
Miłość jest trudna... owszem to zależy od wielu czynników, ludzi, czasem mówimy tak, a myślimy zupełnie co innego. Ale skąd mam wiedzieć co on czuje i skąd  dowiedzieć się co ja czuję? Czy jest sens dowiadywać się?  Łatwiej byłoby pewnie wprost zapytać się Liam 'owi czy mu się podobam. Ale tu jest problem. Jak on ta zareaguje? Boję się mówić o swoich uczuciach, albo to to, albo  strach przed odrzucaniem mną rządzi.


 Nie spałam od jakiś 3 godzin. W końcu o 7:00 budzik zadzwonił i wiedziałam, że aby się nie spóźnić muszę się podnieść z łóżka.  Nie byłam spakowana i nic nie miałam uszykowane, a za 5 godzin wyjeżdżam na 5 dni. Trochę boję się zostawiać Emmę i Lili same ale w końcu Zayn do nich przyjdzie, reszta wyjeżdża, a moje mama jak zwykle będzie w pracy.

Pościeliłam łóżko, następnie w spowolnionym tempie wyciągnęłam  z pod niego walizkę i położyłam ją na jednym z foteli znajdujących się przy szafie. Wyciągnęłam ciuchy i bieliznę którą założę na lot i wszystko zostawiłam tak jak było. Wyszłam z pokoju i udałam się do drugiego mojego ulubionego pokoju, a mianowicie łazienki. Wzięłam szybki prysznic po czym dokładnie umyłam twarz i zrobiłam dość wyraźny makijaż.
Z szafki pod zlewem wyciągnęłam dużą,czarną kosmetyczkę i dosłownie wrzuciłam do niej mnóstwo potrzebnych oraz tych mniej przydatnych rzeczy. Zawsze lubiłam brać coś ,,na wszelki wypadek ",Z ręcznikiem na głowie przemierzyłam korytarz i zamykając za sobą drzwi wlazłam do swojego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu duża, rudowłosa postać stała przed moją szafą i wywalała co rusz wywalała z niej ciuchy, dodatki, bieliznę.
-Mogę wiedzieć co ty wyprawiasz głuptasie?- zaśmiałam się jednocześnie zrzucając ręcznik z głowy na łóżko.
-A no, pomyślałam- odwróciła się do mnie- pomyślałam, że pomogę ci w pakowaniu, a przy okazji pożyczę coś na spotkanie z Zaynem, dziś ubieramy choinkę - uśmiechnęła się pod nosem
-uuuu- zachichotałam pod nosem
- i kto to mówi, co ?
-Oj no dobra,dobra- podeszłam do Em- I co wybrałaś już coś? Z tego co wiem, lub po prostu mi się wydaje będziecie gotować i sprzątać więc ubierz się wygodnie. Hmmmm może to?- zaczęłam po kolei rzucać w dziewczynę dodatkami do stroju.
-O! Dzięki-pocałowała mnie w policzek i zgarnęła zestaw z łóżka.- Chyba sobie poradzisz z pakowaniem nie?
No super, a myślałam, że przyszłaś mi pomóc....- pomyślałam wzdychając głęboko. No nic, trzeba wziąć się do pracy.


EMMA

 Tak na prawdę nie wiedziałam czy mam się cieszyć z tych wspólnych świąt. Jedna połowa mnie bardzo chciała iść do domu chłopaków,do Zayna i aż ciągła tam całe moje ciało, a za to druga odradzała mi to i kazała zostać w domu i nie wiązać się z Malikiem. Swoich uczuć byłam pewna i wiedziałam, że kocham tylko jego ale czy miłość wystarczy? Związek nie opiera się tylko na tym uczuciu. Zaufanie, zrozumienie, to też jest ważne, a dla niektórych nawet ważniejsze, a ty Zayn zawiódł. W sumie nie zrobił nic złego ale i tak czuję się dziwnie po tym incydencie z Ashley.
Tak czy tak nie miałam już wyboru,obiecałam mu, że spędzę z nim święta więc niech tak będzie.


 - Hej,Amy! - krzyknęłam w stronę dziewczyny  zakładającej kurtkę- Więc do zobaczenia i wesołych świąt kochanie - przytuliłam ją i pocałowałam w policzek. A no i żeby nie było, pamiętaj, skoro Liam cię zaprosił do swojej rodziny to chyba coś oznacza- uniosłam w znaczący sposób brwi do góry i cwaniacko się uśmiechnęłam. Dziewczyna zaśmiała się i przytuliła do mnie - również wesołych i pamiętaj to, że Zayn zaproponował ci wspólne spędzenie świąt to chyba coś oznacza- dziewczyna mówiąc to zachowywała się identycznie jak ja kiedy mówiłam jej o geście Liama, po wypowiedz onym zdaniu również tak samo jak ja odniosła brwi do góry i tym samym wywołała u mnie głośny śmiech, zaraz po tym Amy też wybuchła.
Po jakiś pięciu minutach Liam zgarnął Amy, oczywiście nie obyło się bez '' Wesołych Świąt " i " Prezenty będą po tym jak już wszyscy się spotkamy ".
Taaa przez te parę miesięcy zdążyliśmy się już poznać, aż na tyle aby mówić te same zdania w tym samym czasie.

I stało się. Zostałam sama ... z psem Amy w obcym domu. To dziwne, że mama dziewczyny aż tak mi ufa i zostawia mnie samą w swoim domu.
Wyłączyłam telewizor i odniosłam brudne naczynia do  kuchni. Było już w pół do drugiej co oznaczało, że w domu chłopaków przebywa jedynie jeden, bardzo przystojny muszę przyznać członek.
 Nie chciałam wyjść na spóźnialską więc szybko poprawiłam makijaż i związałam włosy w kucyk. Zgarnęłam z biurka telefon i schodząc na dół napisałam krótkiego esa do Zayna " Zaraz będę ". Nałożyłam płaszcz i nauszniki. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i z lekkim niepokojem wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz.
Byłam już przy furtce kiedy nagle przypomniałam sobie o czymś - Kurde muszę się wrócić- powiedziałam dziwnym głosem sama. Tak... zapomniałam oczywiście, że nie ma nikogo i muszę zabrać ze sobą Sisi. Szybko wróciłam się po psinkę i trzymając suczkę na rękach poszłam do Zayna.

 AMY

- Pasażerowie lotu do Wolverhampton proszeni są o zapięcie psów, za chwilę startujemy. - Stewardessa wręcz wykrzyczała przez mikrofon informację. Moje miejsce znajdowało się przy oknie, obok Liama, a obok chłopaka siedziała jakaś baba, która nie wyglądała na zbyt sympatyczną. Po tym jak wdałam się z nią w dyskusję o tym '' dlaczego rozmawiam i jej przeszkadzam " wolę już z nią nie rozmawiać. Oczywiście kiedy ta baba bezkarnie się na mnie darła Liam nawet nie próbował mnie bronić, ni no bo lepiej się pośmiać, ale żeby nie było wybaczę mu to, ja na pewno zachowałabym się tak samo.
Tak więc aby nie przeszkadzać starszej pani która obiecała złożyć na nas skargę postanowiliśmy pisać do siebie esemesy ale po dłuższej chwili stało się to bardzo męczące więc postanowiliśmy zrobić sobie krótką przerwę na słuchanie muzyki. Położyłam na kolanach moją torebkę i w zamiarze znalezienie ipoda zaczęłam przewalać w niej wszystkie rzeczy. Chłopak siedzący koło mnie chyba zobaczył moją złość i pewnie domyślił się, że nie spakowałam odtwarzacza. Bez słowa podał mi swoją słuchawkę i tylko się uśmiechnął.
- Dziękuję- lekko wygięłam usta w uśmiech i włożyłam słuchawkę do ucha.
Na początku trochę sie przestraszyłam, nie wiedziałam jakiej muzyki słucha, co lubi. Ale po chwili stres opadł i mogłam odprężyć się przy prawie wszystkich moich ulubionych kawałkach. Nie wiem dlaczego ale zawsze ważne było dla mnie aby ktoś bliski dla nie miał podobny gust muzyczny.

Do Wolverhampton nie było daleko więc w jakieś 45 minut się wyrobiliśmy. Oczywiście zasnęłam w samolocie i obudził mnie dopiero głos z głośników aby zapiąć pasy. Zrobiłam to niechętnie, wolałam jeszcze sobie poznać,a teraz znów zaczęłam się stresować. Poznam rodzinę Liama, czego bardzo się boję i nie wiem jak to wyjdzie.

Odebraliśmy swoje bagaże i zamówiliśmy taksówkę. Czekaliśmy na parkingu aby samochód po nas podjechał...
- Myślisz, że mnie polubią?- spojrzałam na Liama
- Kto?
- No nie wiem... twoi rodzice, dziadkowie, siostry, mąż twojej siostry, dzieci,a no i narzeczony drugiej siostry..- ułożyłam usta w prostą kreskę i schowałam wargi do środka... strasznie dużo tej rodziny.
- A dlaczego nie?- uśmiechnął się- Ja cię lubię więc oni na pewno też cię polubią. Nie bój się- objął mnie jedną ręką.   I znów zwalił mnie z nóg i to dosłownie. Było mi miło, że chce mnie zapoznać ze swoją rodziną ale to jest na prawdę stresujące.

W końcu po paru minutach swoją obecnością zaszczycił nas kierowca taksówki, wpakowaliśmy nasze bagaże i wpakowaliśmy się do środka. Liam podał kierowcy adres pod który mas podjechać i ruszyliśmy.
Nigdy to nie byłam, kompletnie nie wiedziałam gdzie jadę i czy jeszcze daleko. Przez szyby widoczna była tylko nieduża warstwa śniegu i miasto ozdobione milionami lampek. Na jakimś rynku widniała ogromna choinka, a koło mniej stał chór odśpiewujący kolędy. Mimo, że dla mnie ta cała atmosfera wydawała się strasznie udawana na rynku zbierało się coraz więcej i więcej ludzi.
W końcu po chwili podjechaliśmy pod dość duży biały domek i tam taksówka się zatrzymała, a razem z tym i bicie mojego serca. Strasznie się bałam tego spotkania,  Liam ma tyle rodziny... którą z resztą zaraz poznam. Razem robiliśmy prezenty dla nich, składaliśmy się na nie, chodź jemu nie za bardzo to odpowiadało, bo sam chciał za wszystko zapłacić, ale ja nie mogłam na to pozwolić.

 ZAYN

Przed przyjściem rudej dokładnie wysprzątałem dom i sam się szykowałem jakąś godzinę. Kiedy w końcu ktoś zadzwonił do drzwi w udawanym spokoju poszedłem je otworzyć. Moim oczom ukazała się średniej wysokości osóbka trzymająca na rękach psa. Emma cała trzęsła się z zimna. Wziąłem Sisi od dziewczyny  i wypuściłem suczkę z rąk, a ta gdzieś poszła. Na przywitanie przytuliłem dziewczynę
- Hej, widzę, że zimno?- pomogłem rozebrać jej płaszcz, a zaraz po tym położyłem wszystkie jej rzeczy na grzejniku aby wyschły.
- Cześć- zatrzęsła sie lekko z zimna
-zrobić ci coś ciepłego do picia?
- No jakbyś mógł- uśmiechnęła się i poszła za mną do kuchni.
Ja zająłem się przygotowywaniem gorącej czekolady, a ona opowiadała mi o swoich pomysłach na to co możemy dziś i jutro robić. Bardzo cieszyło mnie, że się zaangażowała i to spotkanie nie było jej obojętne. Ja też dużo o nim myślałem i bałem się aby nie wystąpiła ta bez ręczna cisza ale jak na razie moje obawy się nie spełniały.

- To jedziemy po tą choinkę?- zapytała entuzjastycznie dziewczyna kiedy ze strychu znieśliśmy już wszystkie ozdoby świąteczne
- Okej możemy jechać.

Ubraliśmy się i wpakowaliśmy do mojego samochodu. O dziwno nikt nas nie śledził, a za nami nie biegł szalony tłum fanek. Może to przez ten mróz i śnieżyce?. W końcu po dziesięciu minutach dojechaliśmy do pierwszej lepszej szkółki leśnej.  Razem wybraliśmy dość małe drzewko, zapłaciliśmy i z wróciliśmy do domu.

 LIAM

W końcu mój dom, dom za którym tęskniłem. Cieszę się, że zabrałem tu Amy. Weszliśmy przez drzwi do holu i zaczęliśmy z ciągać z siebie kurtki. Widziałem, że brunetka lekko się nie pokoi, do tego nie było powodu... Może jedynym powodem do zmartwień było to, że ojciec Amy miał romans z moją matką i dlatego moi rodzice się rozwiedli. Nie wiem czy moja mama ją pozna ale wolałbym aby tak się nie stało. Kiedy mój tata dowiedział się o romansie mamy zrobił awanturę, a ona wyprowadziła się ale te święta o dziwo spędzamy wszyscy razem. Nagle usłyszałem hałas, a po chwili dwie małe córki mojej siostry zawiesiły mi się na szyi. Sadie i Jane były 4 letnimi bliźniaczkami. wziąłem je na ręce i podszedłem do Amy. Sadie zawsze była uważana za tą najśmielszą, sama przytuliła się do brunetki i chciała do niej na ręce. W końcu wyszliśmy z pomieszczenia i znaleźliśmy się w salonie. Od razu cała rodzina się na nas rzuciła. każdy zaczął się witać, zapoznawać i muszę przyznać, że moja rodzina w stosunku do Amy zachowała się całkiem w porządku. Zaraz po uściskach zostaliśmy poczęstowani kawą i ciastkami. Wszyscy razem usiedliśmy na ogromnej sofie i tam zaczęła się rozmowa. Oczywiście padały i też te głupie i krępujące dla mnie pytania... " Jesteście parą? ''.

EMMA

 Zayn wniósł do domu naszą nie dużą, żywą choinkę i postawił ją w salonie. naturalnie zaraz po tym zaczęła się zabawa.
-Kto szybciej ubierze połową swojej choinki!- krzyknęłam chłopakowi prosto w twarz i z wielkimi uśmiechami zaczęliśmy ją ubierać. Dla nas nie liczył się wygląd tylko dobra zabawa. Niestety wygranego nie było ozdób zabrakło dla nas obojga w tym samym czasie.
- Ale za to MOJA JEST ŁADNIEJSZA- zaczął śpiewać mulat
-wcale nie,wcale nie- zaczęliśmy się przekrzykiwać i tak zleciało nam pół godziny. W końcu zabrakło nam już siły więc zabraliśmy się do pozostałej części " gotowanie ". Ale nie chodziło nam o tradycyjne potrawy świąteczne. Zayn zabrał się za robienie hamburgerów, a ja miałam zająć się różnymi babeczkami. W Anglii wigilijne potrawy spożywa się o godzinie 12 więc my postanowiliśmy, że jutro zrobimy to wieczorem. W końcu przygotowaliśmy jeszcze kilka rzeczy i zmęczeni walnęliśmy się na sofę. Byłam cała brudna od mąki, a Zayn od czekolady, ponieważ trochę się obsypaliśmy. byliśmy świadomi tego, że zaraz wszystko wybrudzimy ale zmęczenie wygrało. Po chwili zasnęłam. Poczułam, że ktoś mnie podnosi i gdzieś niesie. spałam ale słyszałam i czułam wszytko. Zostałam położona w łóżku. usłyszałam cichy szelest. Chłopak przykucnął przy mnie. Odgarnął do tyłu włosy spadające mi na policzek.
- Kocham cię- powiedział cichutko po czym delikatnie pocałował mnie w policzek i wyszedł.

AMY

 Dom Liama był strasznie wielki, nie wydawał sie taki od zewnątrz. Po kolacji chłopak zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.Sam on pokój miał obok. Byłam zmęczona... W pokoju miałam swoją łazienkę, co bardzo mi pasowało bo nie lubię zajmować czyjeś. Szybko umyłam się i ubrałam w coś wygodniejszego. Położyłam się na łóżku. Muszę przyznać, że wcale nie było strasznie. Miła rodzinka....
Ułożyłam głowę wygodnie na poduszce i zasnęłam.





_____________________________________________________

Hej wszystkim! <3 Wraacam. Rozdział pisałam długo, fakt, ale chyba troszkę wyszłam z wprawy i nic się siebie nie trzymało. ( teraz też nie jest lepiej) A teraz taka informacja:
Jestem chora na świnkę :D i 2 tygodnie w domu mam gwarantowane.... a co za ty idzie? nudy, a więc więcej czasu na pisanie rozdziałów. JEeeest!

Chcecie abym dodała zdjęcia rodziny Liama ( ale to chyba w osobnym poście) ?

Od razu przepraszam też za to, ze większośc informacji ( o świętach, o rodzinie Liama) sa nie prawdziwe. Ale! to jest tylko moje opowiadanie, a ja nie wiem o 1d wszystkiego. I przepraszam za błędy.
Dziękuje czytelnikom i zachęcam do brania udziału w nowej ankiecie.

OD dziś zaczynam nadrabiać u was na blogach !!

Całusy
        Nika :****                   ^.^