JA ^.^

Moje zdjęcie
Tak wielka wyobraźnia, że aż sama nie wiem kim jestem.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 19

        NIALL

 Obudził mnie dźwięk telefonu. Było już dość późno, ale pomijając ten fakt każdy jeszcze spał, no prawie.
Zadzwoniła do mnie Emma i prosiła bym przyszedł. Nie zastanawiając się długo zwlokłem się z łóżka. Założyłem T- shirt, bluzę i spodnie, które akurat wpadły mi w ręce. Ułożyłem w pośpiechu włosy i przemyłem twarz. Gdy już miałem wychodzić przypomniało mi się coś... Podbiegłem cicho do mojej tajnej skrytki na słodycze i wyciągnąłem ogromną czekoladę.  Po chwili po prostu wyszedłem z pokoju. Zapukałem lekko do drzwi od pokoju Emmy i czekałem na jakąkolwiek odpowiedź.
-Wejdź- usłyszałem po chwili i tak też zrobiłem.
Rolety było pozasłaniane i trudno było cokolwiek dostrzec. Na łóżku siedziała cała zwinięta w kłębek Emma, podszedłem bliżej, cały czas na nią patrząc.
-W końcu do mnie dotarło... dotarło to, że Zayn mnie zdradził - powtarzała przez łzy
Nie mogłem już patrzeć na to jak cierpi. Usiadłem koło niej, dotknąłem kilkoma palcami jej brody i podniosłem jej twarz do góry. Patrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, aż dreszcz mnie przeszywał.
-Ej, Em nie martw się.... wszystko się ułoży.
Nic nie odpowiedziała. Najzwyczajniej w świecie przytuliła się do mnie. Czułem jak odpływam. Umieściłem swoje ręce na jej  tali, a ona swoją głowę na moim ramieniu. Mimo, że trwało to strasznie krótko, mi wydawało się wiecznością.
-Dobra zbieraj się idziemy do kina, a i mam coś dla ciebie - wręczyłem jej czekoladę- tak jak mówiłem szykuj się,a ja zobaczę gdzie tu w ogóle jest jakieś kino -uśmiechnąłem się
Dziewczyna nie protestowała, więc pewnie sama chciała gdzieś iść...
Długo nie musiałem czekać, po jakiś dziesięciu minutach wyszła z łazienki. Ubrana była w to, włosy uczesała w wysoki koczek. Bardzo mi się podobała nie powiem.... lubię kiedy dziewczyna jest ubrana tak na luzie, normalnie.
-Ładnie wyglądasz - wyszczerzyłem się
uda szeroko uśmiechnęła się i stanęła przede mną - I co? idziemy?
-Hmmmm, no tak tylko poczekaj chwilkę idę ukraść kluczyki od samochodu! - Zaśmialiśmy się

 -Cieszę się, że przyszedłeś do mnie - powiedziała ruda stojąc w kolejce po popcorn
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na komedie romantyczną, no właściwie Emma zdecydowała...
Przynajmniej spędzę z nią trochę czasu.

   SUSANE

-Ale, zrywasz ze mną tylko dlatego, że znalazłeś ładniejszą ,Cody?-powiedziałam do telefonu rozmawiając z moim BYŁYM chłopakiem
-No, a co? Nie jesteś aż taka ładna... już mi nie wystarczasz. A przyjaciółka mojej siostry to niezła laska. Nara
Rozłączył się. Z nim chyba w ogóle nie można normalnie rozmawiac... dlaczego ja z nim byłam? Właściwie nawet nie było mi przykro.. Nie no może to, że rzucił mnie przez telefon i to dlatego, że znalazł inną  jest trochę przykre ale mam ważniejsze sprawy na głowie. Mianowicie dziś idę na spacer z HARRYM STYLES'EM!! Aż sama w to nie wieżę... Jeszcze przez jakieś pół roku był moim idolem, nie wierzyłam, że kiedykolwiek go spotkam...  a teraz? umawiam się z nim na randki?
Wyciągnęłam z szafy granatową bluzę i szybko wyszłam z pokoju.
Miałam być u Harrego w pokoju dokładnie za 2 minuty więc szybko zjechałam windą i stanęłam przed pokojem chłopaków. Poznam one direction... to chyba wciąż do mnie nie dociera.
Dotknęłam dłonią klamki i już chciałam otworzyć drzwi, kiedy nagle ktoś mocno pociągnął je z drugiej strony i wybiegł z pokoju jak opętany krzycząc coś, że ,,Ashley tego pożałuje". Taaaa to chyba był Zayn. Wzruszyłam ramionami i weszłam do środka. Ujrzałam Louisa, który zauważając mnie wydał z siebie dziwny odgłos, którego ja na pewno bym nie powtórzył, jakby okrzyk radości i pisk jednocześnie
-E loczek! dziewczyna dla której sie tak pindrzysz jest tutaj! - podał mi rękę i wciągnął w głąb pokoju.
Kiedy zobaczyłam jak Harry wyszedł z łazienki, jego uśmiech, włosy... zatkało mnie. Kiedy się uśmiechał miał takie słodkie dołeczki, dodawały mu jeszcze większego uroku. A teraz zauważyłam dopiero, że zrobił się lekko czerwony.  Uśmiechnęłam się pod nosem. Właśnie sobie przypomniałam, ze nawet się nie przywitałam więc szybko to zrobiłam. Podałam Lou rękę ale ten nie zważając na nic przytulił mnie, w rezultacie dostał niezłego kopniaka od Hazzy. Później poznałam resztę i w pośpiechu ( bo Harry mnie ciągnął) wyszliśmy z pokoju

  EMMA

- Dzięki, że zabrałeś mnie do kina. Fajnie było- uśmiechnęłam się do blondaska, a ten do mnie- To co, idziemy teraz coś zjeść?
Nawet nie czekałam na odpowiedź... Widząc jak chłopak przyśpieszył kroku żeby zająć ostatni wolny stolik aż sama się zaśmiałam. W moim telefonie roiło się od nieodebranych połączeń, wiadomości. Ale cóż, skoro mnie zdradzał niech teraz cierpi. Zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmawiać.

 Przed naszym wypadem właściwie znałam Nialla jako "żarłoka, który się przefarbował, pierdzi, je, gra na gitarze, je i jest z irlandii,a no i jeszcze je" Ale teraz poznałam go od zupełnie innej strony. Jest bardzo delikatny, no na takiego też wygląda ale pomimo to ma przebłyski twardziela. Ale bardzo mi sie podobało to, że w romantycznych momentach na filmie wzruszał się jak dziewczynka i sam mnie pocieszał, żę będzie dobrze. Jest jak prawdziwy  facet nie boi się ukazywać uczuć, ale też potrafi pocieszyć człowieka w dołku. Dzięki niemu nie myśle o Zaynie i am go gdzieś. Kocham go ale zdrady nie wybaczę.!
Z przemyśleń wyrwał mnie pisk chłopaka ,, O mój boże, o mój boże nie wiedziałem, ze tu są tak duże paczki żelków"  Odeszliśmy od stolika i skierowaliśmy się w stronę sklepu. Niall kupił to, co chciał, a ja pooglądałam zwierzątka w ,,mini zoo". Zbliżała się juz 15.30. Postanowiliśmy, że czas już wracać.

 ***
- Amy, przepraszam, ze musiałaś spać z chłopakami ale wiesz, ja zawsze muszę wszystko sobie sama poukładać...
-Wiem, wiem i nie gniewam sie- uśmiechnęłam się do dziewczyny próbując ją pocieszyć. Ale zabieram cię na imprezę. Szykuj sie idziemy za godzinę - powiedziała dziewczyna nawet nie dając mi dojść do słowa.
-No dobra - westchnęłam i wskoczyłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. Właśnie dziś nastawiłam na przemianę więc wyprostowałam moje loki i założyłam krótką, granatową sukienkę i wysokie, czarne szpilki.  Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Wiedziałam, że będę musiała przebywac z Zaynem ale właściwie nie uniknę tego.
Ogarnęłam się szybko i podeszłam do Amy - To co idziemy?
Dziewczyna kiwnęła głową i otworzyła drzwi. Na korytarzu czekali na nas już chłopacy i Susane, którą zdążyłam dziś poznać. Wydaję się być całkiem miła. NA tą imprezę idziemy pewnie dlatego, że za jakieś 3 dni wracamy do domu i już wcześniej wymyśliliśmy sobie ,, 3 dni imprez i szaleństwa" OD razu kiedy Zayn mnie zobaczył próbował mi coś wyjaśniać, jego słowa zupełnie do mnie nie docierały. Miałam ochotę na prawdę mu wtedy wygarnąć ale powstrzymałam sie i po prostu weszłam do windy która akurat zjechała. Widziałam minę chłopaka. Wyglądał jakby chciał się rozpłakać ale co mnie to? Czy nie dość mnie poznał żeby wiedzieć jak to będzie jak sie dowiem?No cóż...

  AMY

-Możecie sie w końcu pogodzić? zostały 3 dni. Zachowujecie sie jak dzieci! Emma, uwierz, ze Zayn zrobił to by ratować wasz związek, a   ty - spojrzałam na chłopaka- Zachowaj sie jak facet i zrób coś żeby było dobrze!- wydarałam się wychodząc z windy. Ten zjazd był chyba najgorszym w całym moim życiu. Przekrzykiwanie się, złość Zayna, wyżalania Nialla, aż mi się odechciało cokolwiek robić.
Weszliśmy na salę, od razu można było usłyszeć głośną muzykę i dostrzec mnóstwo napalonych facetów. No świetnie- powiedziałam pod nosem i pokierowałam wszystkich do baru.
-A teraz tak, wszyscy się najlepiej upijcie i skończcie to kłócenie już! - wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę. Nie zareagowałam no to i zamówiłam wszystkim drinki. Sama wyciągnęłam   Louisa na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. Raczej tak przyjacielsko, muzyka było bardzo szybka, a nasz taniec wyglądał bardzo dziwnie. I tak mnóstwo dziewczyn kleiło się do chłopaka więc ja zazwyczaj tańczyłam sama. Jednak szybko się zmęczyliśmy i wróciliśmy do stolika. Zdziwiło mnie, że nie było Emmy i Zayna. Może się godzą? Albo zabijają.... Usiadłam koło przygnębionego Liama i prubójąc go jakoś ruszyć, zaczęłam dźgać go palcem w brzuch.
-Zostaw mnie! - ryknął,a ja aż odskoczyłam- Nie to nie, siedź sam.
Odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam na siedzących na przeciw Hazzę i Susane. Łapali kontakt wzrokowy, wysyłali do siebie uśmieszki. Nawet nie zauważali co się w koło nich dzieje. Postanowiłam im nie przeszkadzać i po jeszcze jednym drinku znów wyciągnęłam  Louisa na parkiet. Tym razem natrafiliśmy na wolniejszą piosenką więc podchodząc do wszystkiego żartem zaczęliśmy udawać ,,wielce szczęśliwą, zakochaną parę". Tańczyliśmy przytulanego w rytm muzyki cały czas się śmiejąc. Kiedyś właśnie tak wykorzystywaliśmy wolny czas. Śmiejąc się ze wszystkiego.
Postanowiliśmy iść odpocząć ale tym razem wyszliśmy z pomieszczenia. Rozejrzałam się po całym holu ale nikogo nie widziałam, jedynie słyszałam. Spojrzałam podejrzliwie na Lou i bez zastanowienia zdjęłam szpilki. Wbiegłam po schodach,a chłopak zaraz za mną.
-No super,a teraz jeszcze posatnowili sie kłócić z tą Ashley...
-Zostaw ich... poradzą sobie,a może sie pogodzą?

Tylko dlatego postanowiłam odpuścić, jednak byłam juz na tyle zmęczona, ze zaprosiałam Louisa do siebie do pokoju i położyliśmy się. Czułam to ciepło które od niego parowała. Nie powiem było miło... Ale zastanawiało mnie jedno: Dlaczego przez sen krzyczał ,, Amy nie odchodź kocham cie" ?




______________________________________
Witam! :D :D dodaję dziś, bo nie chcę, żebyście musieli znów długo czekać ale rozdział mi sie nie podoba, strasznie nudny, krótki i nic się nie dzieje... Wena mnie opuszcza.... :( Ale cóż nie poddam sie :D! Myślę nad rozpoczęciem drugiego opowiadania ale to bliżej wakacji. Co wy na to?
Hahah dziś mam urodziny :) do stałam taką zajebistą bluzkę z one direction od koleżanek :D Kocham je!!

Dziękuję za komentarze, wejścia, obserwatorów. WSZYSTKO!!!  Nie śądziłam, żęktokolwiek będzie to czytał,a tu proszę prawie 10,000 wejść  :D 

Następny rozdział planuję w sobotę . I przepraszam za błędy ale szybko pisałam :D 

Pozdrawiam
     Nika 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 18 cz 2

                      AMY

 Grrr czy nawet w zimę musi istnieć takie coś jak promienie słoneczne? Przekręciłam się na drugi bok. Emma jeszcze słodko spała, właściwie jet 8:05 dlaczego miałaby wstać?? Oparłam się plecami o bok łóżka i bardziej okryłam kołdrą. Nie wiem czy Harry do końca przemyślał tą całą wycieczkę w góry hmmm
Cały czas głodny Niall, Louis marudzący, że go nogi bolą, Liam który będzie nas popędzał i Zayn z Emmą który będą przez całą drogę pieprzyc jak to dobrze, że się pogodzili i jak się kochają itp. Wprost wspaniale, mogę zostać w łóżku?
Wstałam i przeciągnęłam się. Lekki chłód owinął całe moje ciało na którym momentalnie pojawiła się gęsia skórka. Zgarnęłam z łóżka koc i owinęłam się nim. Od razu cieplej- pomyślałam jednocześnie ruszając do łazienki. Wzięłam gorący prysznic, od razu wróciło do mnie życie... Lepiej było wczoraj obudzić się w objęciach Liama, jak o tym pomyśle od razu mam ciary. Wczoraj nie miałam czasu na jakiekolwiek przemyślenia czy wyjaśnienia. Sprawa Zayna i Emmy na tyle mnie przytłoczyła, że nie zauważyłam nawet, że Harry się zakochał? Nie wiem do końca... ale widać to było jak szykował się na randkę albo jak rozmawiał z.. chyba Susan, tak, tak miała na imię, miał rumieńce na twarzy i wgl. Harry każda miłość przeżywa jak miłość dziecka do cukierków lub ogólnie słodyczy. Musi mieć dziewczyna zawsze przy sobie, ciągle z nią być i angażować się we wszystko czyli ''jeść- chodzi mi teraz o moje porównanie dziecka ze słodyczami", a później odczuwać skutki ''bolące zęby czy próchnica" i taki jest nasz Hazza.... -aż zaśmiałam się sama z siebie.
Umyłam zęby i związałam włosy w niedbałego koka. Owinięta w koc weszłam do pokoju i zgarnęłam z szafy jakieś dresy po czym znów weszłam do łazienki aby się ubrać. Zrzuciłam koc na łóżko i założyłam na siebie łososiową, ciepłą bluzę.
Weszłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki wszystkie potrzebne rzeczy i wzięłam się za przygotowywanie śniadania dla 7 wygłodzonych osób- w tym mnie. 
Po dłuższej chwili omlet był zrobiony. Do tego kilka kanapek i śniadanie było gotowe.
Właśnie układałam na stole kubki z kawą kiedy do pokoju wtargnęli chłopacy.
- Niech ktoś obudzi Emmę- westchnęłam i zajęłam miejsce obok Nialla który juz wpakowywał sobie na talerz jedzenie. Tradycyjnie na przeciw mnie usiadł jeszcze Louis który wcinał marchewkę, Harry o ile się nie myle jest w łazience i poprawia sobie włosy, a Zayn z Liam'em budzę Emmę która nie chce wstać... rutyna.  P chwili kiedy wszystkie kanapki już znikły reszta dołączyła do śniadania.
-Ejj, a gdzie te smakowicie wyglądające kanapki - załamał się Harry
-Idź sobie zrób, przed chwilą wyszły- zaśmiałam się i kątek oka spojrzałam na Liam'a który aktualnie zatrzymał swój wzrok na omlecie. No super, nie ma to jak gapić się na kogoś kto nawet nie zwraca na ciebie uwagi...
-No to słuchajcie, jest 9:00. Za pól godziny widzimy się na korytarzu, ubrani ciepło i idziemy co? - Harry zmierzył nas wszystkich wzrokiem. Zayn zakrztusił się kawą - To ty mówiłeś serio?- chłopak z trudem wypowiedział całe zdanie.  - Udam, że to było pytanie retoryczne - zaśmiał się loczek i włożył naczynia do zlewu - To kto dziś zmywa?- spytałam powtarzając czynność Harrego
Cisza oznaczała pewnie brak chętnych... -ja robiłam to wczoraj po kolacji.... Teraz ty - spojrzałam na Louisa i podniosłam brwi do góry - No dobra. Ale jak się spóźnię na tą 9:30 to nie moja wina...- z niechęcią w głosie powiedział chłopak i wziął się do roboty.
Że też Harremu się zachciało łazić po górach.....

Wbiegłam przed Emmą i zamknęłam jej drzwi od łazienki przed nosem.
-No ejjjj ja byłam pierwsza- zaczęła walić w drzwi,a ja się z niej śmiałam
-Sorki, zasad nie było - uśmiechnęłam się i zaczęłam się szykować. Byłam strasznym zmarzluchem więc chodzenie długo po śniegu nie uśmiechało się do mnie. No ale cóż..... ja nigdy nie mam zdania na temat ich pomysłów. Ubrałam się i wyszłam z łazienki szczerząc się do wkurzonej Emmy.
Teraz ona weszłam do pomieszczanie,a ja ogarnęłam trochę nasz pokój hotelowy. Porozrzucane opakowania od żelek, chipsów, butelki po piciu no super i to nie nasze... Harry i Lou wczoraj tu byli jak juz spałaś- powiedziała ruda wychodząc z łazienki, widocznie musiała zauważyć moją minę na widok śmieci - I wszystko jasne- odparłam.
Wzięłyśmy z Emmą ciepłe kurtki i ogl ubrałyśmy się dość ciepło- ona też jest nie złym zmarzluchem.

Spojrzałam w stronę Louisa i zaczęłam się z niego śmiać - Idioto wiesz, że  tu jest zmywarka. Prawda? - spojrzałam w stronę chłopaka który męczył się z myciem naczyń i skierowałam go wzrokiem w stronę urządzenia. Dziwne... ale chyba wyróżniało się ze wszystkich rzeczy najbardziej. Zmywarka miała strasznie jaskrawy, pomarańczowy kolor i jeszcze stała koło zlewu.
-Nie mogłaś tak od razu?- spytała załamany Pasiasty
-Myślałam, że się domyślisz. Geniuszu- zaakcentowałam ostatni wyraz i podeszłam do chłopaka - Nie maltw się mamusia pomoze,a ty idź się ublac. Dobzie?- powiedziałam dziecinnym głosem kiwając głową
-Grrrr Amy!
Zaśmiałam się. Zostało nam do wyjścia jakieś 10 min, które z Emmą przeznaczyłyśmy na rozmowę. Musze przyznać - Dawno szczerze, we 2 nie gadałyśmy.
- Amy, jak to w końcu jest z tobą i Liamem, czy Lou?- spytała rudowłosa siadając koło mnie ''po turecku.''
Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć... zawsze mówie jej prawdę. -Em,to jest trudne pytanie- uśmiechnęłam się- Mam słabosc do Liama, ale nie wiem czy to jest TO, a Lou.... to ja już nawet sama nie wiem co jest..... chyba yyy nic? No, kocham go ale naprawdę teraz wiem, że tylko jako przyjaciela, brata itp.... To może teraz ty mi powiesz. Zayn.... Niall??- spytałam z cwaniackim uśmieszkiem.
-Ale czemu Niall? - spytała zdziwiona
Walnęłam się otwartą ręką w czoło - No tak! Ty nic... -Ugryzłam się w język
-Amy! Gadaj!
-Emm, amm no bo... - drzwi od pokoju otworzyły się - Dziewczyny wychodzimy!!!! - rozdarł się Niall
-No to nie przedłużajmy - uśmiechnęłam się zwycięsko do rudej i podreptałam w stronę blondaska.
           ...
            LOUIS

-Kiedy wracamyy???! Jestem zmęczony! Łazimy bez sensu po tych górach...- powiedziałem siadając na jednej z ławek - Jest mi zimno! Nie widzicie, że robi się mgła?
-ghhh Wiedziałam, że tak będzie! - Amy usiadła koło mnie i złożyła  ręce na klatce piersiowej
- No co?? Chyba nie tylko ja jestem zmęczony? Chodzimy już- spojrzałem teatralnie na zegarek - Łazimy już : Za minutę dokładnie pół godziny!
-Louis! Nie marudź tylko wstawaj, bo cię tu zostawimy- wydarł się Niall i poszedł przedyskutować coś z naszym ''przewodnikiem'' - Liam 'em
Chyba coś kombinowali... - No dobra już, idę, idę!
Wstałem niechętnie i podałem brunetce rękę, aby też wstała.Kiedy tylko nasze ręce się złączyły znów poczułem ten przeszywający dreszcz. Takich delikatnych dłoni nigdy nie widziałem. Dlaczego popełniłem największy błąd mojego życia mówiąc jej, że nic nie czuję? To pytanie nurtuje mnie co noc,albo nie, nurtuje mnie przez 24h. Czemu ja jestem taki głupi? Fakt faktem jestem teraz z Sophie... ale powiem szczerze cały ten związek to jedno wielkie nieporozumienie. Któregoś dnia poszedłem do klubu aby zatopić swoje smutki w alkoholu i przy barze siedziała ona, czarnowłosa dziewczyna która została zdradzona przez faceta. Wspólny kontakt złapaliśmy chyba tylko dlatego, że zawsze gadamy o naszych nieszczęśliwych związkach. Nie wiem czy można nazwać nas parą, ale specjalnie powiedziałem tak chłopakom, Amy i Em, żeby nie było, że jest mi przykro z tamtego incydentu czy coś... Nawet jej nie kocham, a przecież czy to nie ja zawsze powtarzałem, że podstawą związku  jest miłość?! Jestem idiotą, skończonym dupkiem, egoistą... mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, ale o zaletach też nie zapomnę.... Mięśniak, poczucie humoru.... podobam się wszystkim dziewczyną... - Cholera Louis ogarnij się znowu to robisz!- krzyknąłem. Dopiero zorientowałem się, że to wyszło na zewnątrz i wszyscy słyszeli mój wrzask. A tam... jak zawsze postanowiłem zachować zimną krew i udałem idiotę.... - Ups, Louis chyba powinieneś przestać z marchewkami... źle na ciebie działają
-No przestań Louis... obaj wiemy, że to dodaje uroku... - gadałem sam ze sobą, by jakoś naprawić zaistniałą sytuację. I udało się, wszyscy zaczęli się śmiać i poszliśmy dalej.
Odetchnąłem z ulgą.

        LIAM 

-Harry? Czy jesteś pewny, że dobrze sprawdziłeś w przewodniku i to jest droga na skróty?
-Emmm, tak. Wydaje mi się, że tak..... Niall i Emma  mi pomagali!- krzyknął loczek uciekając przed siebie
-Nic mi o tym nie wiadomo - dodał blondasek doganiając Hazze
-Moge powiedzieć to samo?- ruda zwiała do chłopaków i razem gdzieś się schowali.
-No więc tak jak myślałem. Zgubiliśmy się! - powiedziałem, zmęczony całą tą sytuacja i usiadłem na pobliskim głazie. - Co robimy? - Amy sprawdzała właśnie zasięg w telefonie - Kurde, brak zasięgu.
-Jeszcze lepiej, ekstra! - Załamany Zayn usiadł koło mnie. - Zamarzniemy tu!!- krzyczał ciemnoskóry wtulając się we mnie. - No i jeszcze oni gdzieś zwiali, bez nich nie możemy się stąd ruszać, będzie jeszcze gorzej - powtarzała Amy, szukając wzrokiem tamtej trójki.
-Sami przyjdą- Louis oparł się ręką o MOJĄ brunetkę.
No dobra... może nie moją ale o wszystko co robił w jej kierunku, co jej dotyczyło byłem tak cholernie zazdrosny. Problem w tym, że nie umiem mówić o swoich uczuciach... Co jeśli ona mnie nie kocha? lub to tylko zauroczenie...
-Nie no dłużej już nie wytrzymam niech oni w końcu wrócą i  znajdźmy drogę powrotną! Zimno mi!- powiedziała przepiękna brunetka kurcząc się z zimna. Chciałem podejść i ją przytulić ale oczywiście Louis musiał być pierwszy. Bez zastanowienia wstałem i poszedłem przed siebie, w końcu ktoś musiał ich poszukać.

-Em! Harry! Niall! Wyłaźcie zza tego kamienia!
-Ale nie pobijesz nas?- spytał Harry otrzepując się ze śniegu
-O ile stąd wyjdziecie i w końcu weźmiemy się za szukanie drogi to spróbuję się powstrzymać - spuściłem głowę w dół
-Coś się stało - spytała zaciekawiona Emma - Nie? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie i poprowadziłem ich w stronę reszty.

           EMMA
-To... macie jakiś pomysł jak znaleźć drogę powrotną? Lekko mi stopy zamarzają - zmierzyłam po kolei chłopaków wzrokiem
-To przez was! zginiemy tuuu- zaśmiał się Zayn- i jeszcze nie mam lakieru do włosów. eggh
-Mam! Daj mi mapę Liam! - chłopak posłusznie podał mi przedmiot - Patrzcie, na mapie zaznaczony jest szlak niebieski,a na tym drzewie jest żółty! Czyli, że źle skręciliśmy,...... a teraz (chwile pobłądziłam palcem po mapie) o tutaj jesteśmy - wskazałam miejsce na mapie,a Liam uderzył się otwartą ręką w czoło. -Że też o tym nie pomyślałem!- załamał się chłopak,a my poganiając go jak najprędzej ruszyliśmy w drogę powrotną.

Oczywiście nie obyło się bez popychania i przewalania ludzi w zaspy, z tym rezultatem, że wszyscy byli przemoknięci i zmarznięci. Więc kiedy to  w końcu znaleźliśmy nasz hotel wpadliśmy tam jak oparzeni. Już nie czekaliśmy na windę tylko pakowaliśmy się na schody, chyba wyglądało to jakbyśmy przed czymś uciekali ale wtedy gapie się dla nas nie liczyli.... Chcieliśmy szybko być przy ciepłych grzejnikach.
Nasz pokój jest pierwszy więc całą 7 wpakowaliśmy się właśnie tam i zajęliśmy w nim wszystkie ciepłe rzeczy. Nawet piekarnik został włączony, aby się trochę ugrzać.

Leżałam na łóżku w całości przykryta, czym się tylko dało. Reszta gdzieś sie szlajała... w zasięgu wzroku znajdował się jedynie jedzący Niall i Louis biegający z Harrym po całym holu. Odwróciłam się na drgi bok i popatrzyłam w okno. Płatki śniegu leciały pojedynczo i wiał wiatr. Pogoda nie za ciekawa... ale czego można się spodziewać w grudniu i to jeszcze w górach? Co prawda nie są za wysokie... ale klimat zawsze inny. Usłyszałam, dobrze znane mi kroki więc odwróciłam się w kierunku Zayna. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
-Kocham cię - powiedział chłopak zupełnie naturalnie, cały czas patrząc w moje oczy i jakby wyszukując odpowiedzi. Powiedział mi to pierwszy raz, czułam jak z nóg robi mi się wata
- Ja ciebie... (nie zdążyłam dokończyć) przerwał mi dźwięk smsa. - Może dokończymy to później? - zaśmiałam się i czule  pocałowałam go w usta.

       ASHLEY

Zauważyłam wbiegającą sweet 7 do hotelu.  Byli tacy żałośni... nie no nie chłopacy tylko te 2 laski... Ale one, a zwłaszcza Emma są poje*ane, że zadają z kimś takim jak JA. Weszłam do pokoju i poprzeglądałam zdjęcia Zayna. Bardzo dobrze radziłam sobie w GIMP'ie więc wystarczyło, że wycięłam jego zdjęcie, wkleiłam swoje i wyglądało tak, jakby było zrobione naprawdę. Wystarczyło wgrać je na telefon i już miałam kolejny dowód... Napisałam kolejnego sms'a
''Jeśli na prawdę jesteś tak głupia i wierzysz we wszystko Zayn 'owi to lukaj na to:
      Tu wkleiłam zdjęcie
Zayn ma nieziemskie usta .... I nie tylko :D
 Całuski 
     Ashley "
Tak jak sądziłam wystarczyło poczekać chwilę, a pod moimi drzwiami pojawił się ciemnoskóry. Otworzyłam spokojnie drzwi i patrzyłam na niego z udawanym zdziwieniem
-Co ty sobie wyobrażasz? Przecież dobrze wiesz, ze to nieprawda!
-Emmmm to dlaczego jest na zdjęciu? - spytałam ze zdziwieniem
-Czego ode mnie chcesz? Nie możesz nas zostawić w spokoju?!!!!
- Muszę pomyśleć- rozejrzałam się po holu - No to już wiem -przybrałam cwaniacki uśmieszek - Proszę o porządny pocałunek!
Chłopak również się rozejrzał i znów spojrzał na mnie. Pokiwał przecząco głową i przybliżył się do mnie.
- I później dasz nam wszystkim spokój tak?    - pokiwałam głową twierdząco i uszykowałam usta do pocałunku

     EMMA
  Zayn wyszedł z pokoju. Pomimo wielu przemyśleń postanowiłam jednak go śledzić, gdzieś wierzyłam , że to nie prawda... właściwie wiedziałam to. Ale co szkodzi by  to sprawdzić?
Schowałam się bardzo blisko rozmawiającej 2, właściwie widziałam wszystko bardzo dokładnie, ale nie słyszałam nic. Bliżej nie mogłam podejść, na pewno by mnie zauważyli. I właśnie w jednej chwili wszystko się zawaliło... Uciekłam stamtąd, zamknęłam się w pokoju. Nikt tym razem nie będzie miał tu dostępu, oprócz Amy. Muszę sobie to wszystko poukładać.
Zayn chyba mnie zauważył, bo pobiegł za mną i przez jakiś czas walił w drzwi i krzyczał, żebym otworzyła, że coś mi wyjaśni.
-Nie chce twoich wyjaśnień! Idź stąd i zostaw mnie! - przykryłam się cała kołdrę i w ciemnościach, słuchając muzyki próbowałam sobie wszystko poukładać. Godzinę temu chłopak mówi mi, że mnie kocha,a za 10 min całuje inną. Czy wszystko musi się tak komplikować?
Łzy ciekły strumieniami, Zayn walił do drzwi, a ja nie zważając na nic po prostu zasnęłam.


      HARRY
-Stary zostaw ją samą! przecież widziała jak całujesz inną... nie jest głupia, myślisz, że od razu ci wybaczy i uwierzy?- spytałem przechodząc koło siedzącego pod drzwiami dziewczyn Zayna
- Dla ciebie to wszystko jest takie proste! Dziś powiedziałem jej w końcu, że ją kocham! To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia! - zauważyłem łzę spływającą po poliku naszego ''twardziela''
Nie odezwałem się, poklepałem go w ramię i odszedłem. Skierowałem się do kwiaciarni i kupiłem wielki bukiet róż. Dokładnie białych, nie chcę aby zlewały się z kolorem włosów Susane. Najprawdopodobniej dziewczyna dziś miała wolne... Nie widziałem jej nigdzie,a skoro to hotel jej ojca na pewno gdzieś to mieszka. Wpadłem szybko na recepcję i, że akurat nikogo nie było skorzystałem z okazji trochę poszperałem. - Mam! - krzyknąłem i nagle zorientowałem się, że wszyscy się na mnie spojrzeli. Marny ze mnie detektyw. Szybko wymknąłem się z pomieszczenia i wbiegłem do windy. -Ostatnie piętro nadchodzę!- krzyknąłem sam do siebie.

Zapukałem niepewnie do drzwi. Chwilę odczekałem i w końcu ktoś otworzył. Kiedy ją zobaczyłem poczułem się jak zakochane dziecko. Brzuch mnie bolał i wszystko skakało we mnie ze szczęścia. Ubrana była w zwykłe jeansowe rurki i biało beżową koszulę w kratkę. We włosach miała czarną bandanę,a w ręce trzymała lustrzankę.
- hej! - pocałowałem ją w policzek
-Cześć- przytuliła mnie
-Proszę- wręczyłem jej ogromny bukiet kwiatów i wyszczerzyłem uśmiech
-Wow! Harry - uśmiechnęła się- Jeszcze chyba od nikogo nie dostałam tak ładnych róż, dziękuję - pocałowała mnie w policzek,a ja czułem jak nogi mi się uginają.- Chcesz wejść? jestem akurat sama....
Uśmiechnąłem się i skorzystałem z zaproszenia. Dziewczyna najwidoczniej robiła ''sesję'' spadającego śniegu, widziałem po otwartym balkonie,a zresztą ukradłem jaj aparat i zacząłem przeglądać jej zdjęcia -Masz talent... dlaczego się nie ujawniasz? - byłem strasznie ciekaw wszystkiego o czerwonowłosej.
Nie odpowiedziała...a szkoda, bo kocham jej głos.
Dość miło spędziliśmy czas. Ma poczucie humoru,a jak dla mnie to bardzo ważne. Nie byliśmy tak spięci jak na randce co dało nam możliwość lepszego poznania się.  Było już strasznie późno kiedy od niej wracałem... około 1:00? Ale i tak nikt nie spał. No może oprócz Zayna zalegającego przed drzwiami do pokoju Emmy. Amy znów będzie spac u nas.... Kiedy wszedłem nawet nikt nie zauważył. Mieliśmy iść dziś na imprezę ale raczej nikt nie miał ochoty...  Wszyscy zawzięcie o czymś dyskutowali. Postanowiłem wziąć szybki prysznic i położyłem się spać.

_________________________________________
Wiem, wiem, wiem znów zawaliłam i późno dodaję. Ale co ja na to poradzę? :( Ale mam nadzieję, ze uda mi się wszystko wyrównać i spróbuję dodawać jakoś co 2-3 dni góra 4,a jeśli dłużej bd informowała.
JAk się podoba rozdział ?
Postanowiłam, że bd dodawać zdj w rozdziałach  (tak jak tu) ostatnio polubiłam wyszukiwać w necie jakieś fajne foty ^.^
Za pisanie następnego już się biorę ale nie mogę powiedzieć kiedy dodam, bo po prostu nie wiem. 

I oczywiście muszę dodać, że  was KOCHAM ♥ tyle komentarzy, wejść, obserwatorów. ♥
Dedyk dla zuzy, (pani/ Louis Tomlinson )  hah :D bo dała pomysł :) 
I oczywiście dla wszystkich komentujących!!!!!! 
Całuski
     Nika:*:*

środa, 18 kwietnia 2012

Rozdział 18 cz. 1

*** Z perspektywy Harrego***
Obudziły mnie trzaskające drzwi. Ziewając podniosłem się na łokciach i dokładnie przetarłem oczy. Rozejrzałem się po pokoju, wszyscy jeszcze spali ale w pokoju nie było jednej osoby. To właśnie Emma musiała wybiec z pokoju zatrzaskując drzwi. Bez większego namysłu wstałem z łóżka i podszedłem do drzwi, przyłożyłem do nich twarz. Było prawie cicho, pewnie wszyscy, no prawie wszyscy w hotelu jeszcze śpią. Słyszałem tylko przerywane odgłosy płaczu uchyliłem lekko drzwi i rozejrzałem się. Dostrzegłem rudą dziewczyne opierającą się o ścianę i chowającą twarz w dłoniach. Nie musiałem się długo zastanawiać. Dość niepewnym krokiem podszedłem do niej i ukucnąłem. Położyłem jej dłoń na ramieniu
-Ej, Em co ci jest-spytałem zatroskanym głosem i cały czas na nią patrzyłem
rudowłosa podniosła na mnie wzrok, wtedy mogłem dostrzec zapuchnięte od płaczu oczy- Ej młoda, nie płacz, co się stało?
nie odpowiedziała, przybliżyła się do mnie i położyła swoją głowę na moim ramieniu. Nie rozumiałem nic... ale muszę przyznać, że było mi miło. Nie stop! Nie mogę się cieszyć z nieszczęścia mojej przyjaciółki.
W jednaj chwili Em jakby nigdy nic wstała, przetarła łzy i ruszyła w stronę swojego pokoju. Teraz to już zupełnie nic nie rozumiałem. - Em! - podbiegłem do niej - Powiesz mi o co chodzi ?
Dziewczyna wygrzebała z kieszeni telefon, odszukała coś i podała mi. - o kur*a! yy znaczy sory...- Emma uśmiechnęła się i weszła do swojego pokoju. 

Wbiegłem do windy i takim samym szybkim krokiem podeszłam do recepcji
-Dzień dobry, nazywam się Harry Styles.
(Zastanowiłem się chwilkę) szukam pokoju niejakiej Ashley ymmm  Grant, tak Ashley Grant.
-Niestety, nie mogę podawać takich informacji- powiedziała dość młoda czerwonowłosa piękność
-Na pewno da się coś zrobić.... - uśmiechnąłem się - może chcesz autograf w zamian? albo ...bardzo chętnie poszedł bym z tobą na kolację- wyszczerzyłem do niej ząbki
-To, że jesteś sławny niczego nie zmienia... ale jesteś miły - uśmiechnęła się. Wyciągnęła małą karteczkę, zapisała jakąś cyfrę po czym podała mi świstek rozglądając się czy czasem nikt tego nie widzi - W tym pokoju mieszka, i to nie ja ci powiedziałam. Jasne? - spojrzała na mnie swoimi błękitnymi jak ocean oczami
-Emmm, no jasne... dziękuję. A wracając do tej kolacji....- już chciałem coś dodać ale przerwała mi - Nie wychodzę z nieznajomymi - uśmiechnęła się. Podałem jej rękę- Hazza, już mnie znasz- uśmiechnąłem się
-Susane - również podała mi rękę, cały czas uśmiechając się - alee... co do kolacji to musze się zastanowić. Cześć- pomachała mi i gdzieś odeszła.
Głośno wypuściłem powietrze i sam do siebie sie uśmiechnąłem. Najdziwniejsze w tym  wszystkim było to, że ta dziewczyna miała długopis z one direction, czyli nasza fanka. Porównując jej zachowanie do zachowania choćby Ashley... hmmm chyba wiadomo o co chodzi. Ale to mi się podoba. Poprawiłem włosy i wszedłem do windy.
Stałem przed pokojem Ashley z telefonem Em w ręku. Lekko zapukałem, a po chwili drzwi otworzyły się. Wszedłem do środka i zamknąłem za sobą drzwi
-Jesteś sama? - spytałem szukając smsa w telefonie
-Tak, a o co chodzi?
-No może o to? - pokazałem jej wiadomość na której widniało zdjęcie jej i jakiegoś chłopaka który z tyłu przypominał Zayna- całowali się. Mało tego na dole był dopisek ,,Lepszego tatusia dla mojego dziecka nie mogłam sobie wymarzyć,a i mam nadzieję, że to twój nr Zayn , a nie Emmy"
-No co? to prawda, dziś robiłam test ciążowy, a to zdjęcie...( zastanowiła się chwilkę) koleżanka nam zrobiła z ukrycia... chciałam mieć jakąś pamiątkę.
-Bardziej chorej od ciebie laski to w życiu nie widziałem myślisz, że ktoś ci w to uwierzy? Zayn nie jest na tyle głupi by zrobić sobie bachora z nieznajoma laską... z resztą kiedy niby to robiliście? Jak on poszedł wieczorem po lakier do włosów? Nie było go 5 min... ciekawe czy byście zdążyli - zaśmiałem się i zatrzasnąłem za sobą drzwi.

**** Z perspektywy Amy ****
Obudziłam się równo z Liamem... no może dlatego, że Emma tak głośno coś do siebie gadała, że nie dało się spać. Rozejrzałam się po pokoju- dostrzegłam rudą siedzącą na łóżku, nad czymś myslała- miała bardzo skupioną twarz,a z oka leciała jej łza.
Liam najwidoczniej też to zauważył. Wstaliśmy w tym samym czasie z łóżka i podeszliśmy do dziewczyny.
-Co się stało kochanie?- pogładziłam ją ręką  po plecach
Do pokoju akurat wbiegł cały zdyszany Harry.
-Możecie wyjaśnić o co chodzi?- spytałam równocześnie z brązowowłosym  spoglądając to na Em to na loczka.
Emma kiwnęła głową do chłopaka,a ten podszedł do nas z telefonem rudej w ręku. Nasze miny musiały wyglądac komicznie nie wiedzieliśmy o co chodzi i jak się mamy zachować, ale wszystko było jasne kiedy zobaczyliśmy wiadomość od Ashley. Nie wiedziałam nawet co to za laska ale to raczej nie był odpowiedni moment na takie pytania. Chciałam już cos powiedzieć ale Liam w odpowiednim momencie zatkał mi usta ręką, chyba wyczuł co akurat miałam na języku.
-Nie no, chyba nie myślisz, że to prawda?- usiadłam obok dziewczyny, a Harry i Liam na przeciwko nas
-Nie wiem co o tym myśleć. Równie dobrze może to być kłamstwo jak i prawda...
-Zayn chyba nie jest na tyle głupi żeby zdradzic taką dziewczynę jak ty- wtrącił loczek.Ruda uśmiechnęła się pod nosem i przykryła kocem - Dobra nie ważne, idę spać- przekręciła oczami i położyła się zakrywając całkowicie kocem. Wyszliśmy z pokoju i stanęliśmy na korytarzu.
-I? Co robimy?- spytałam opierając się o ścianę
-Byłem już u Ashley ale za długo to z nią nie porozmawiałem....- Powiedział Hazza pisząc coś na telefonie
-To ja pójdę do Zayna, a wy do tej idiotki co.?- Liam ruszył w stronę swojego pokoju
-Dobra ale dajcie mi 10 minut idę się ubrać- uśmiechnęłam sie i wleciałam do mojego pokoju. Wróciłam dokładnie na czas. Byłam uczesana w kłosa na bok, a na sobie miałam to. Pokiwałam ręką do blondyna który akurat jadł kanapkę żeby szedł za mną. 

Staliśmy przed pokojem Ashley kiedy nagle usłyszeliśmy znajomy głos
Spojrzałam na Harolda z wytrzeszczonymi oczami. Ten rozejrzał się i wskazał na wózek do brudnego prania.
-Czy z toba jest coś nie tak?- spytałam patrząc jak  wchodzi do środka i przykrywa się kupą brudnych ciuchów.
-Nie marudź!- chłopak pociągnął mnie za rękę i po chwili wylądowałam razem z nim w koszu. -Idź się leczyć! Nie czujesz jak tu jedzie?.- zaśmiałam sie i pacnęłam go w głowę
-Wolisz żeby Zayn nas zobaczył ?
Byliśmy przykryci jakimś starym prześcieradłem, widać było nam tylko oczy które właśnie skierowane mięliśmy na Zayna i Ashley. Dyskutowali zawzięcie o czymś, bardzo śmiesznie gestykulując rękoma. Po chwili do dwójki dołączyli jeszcze Niall, Louis i Liam.
-No świetnie! Ciekawe co udało się im ustalić- westchnęłam i nagle poczułam, że wózek w którym aktualnie przebywamy zaczyna ruszać. Szybkim ruchem popchnełam Harrego  w dół i schowaliśmy się w stercie jakis ubrań, a wózek gdzieś jechał, Ciekawe gdzie?
-Jezu.... gdzie my jedziemy- zaszeptałam akcentując ostatnie słowo
Chłopak nie odpowiedział. Nagle stanęliśmy. Wraz z tym chyba stanęło mi serce. Usłyszałam dźwięk windy - no świetnie, geniuszu- popatrzyłam na Harrego
I nagle coś, a raczej ktoś nas odkrył. Dziewczyna stała nad wózkiem z wytrzeszczonymi oczami i patrzyła na nas jak na debili. No właściwie kto normalny siedzi w koszy na pranie? Pierwszy wyszedł Harry, podał mi rękę po czym szybko wylazłam z wózka i otrzepałam się
-O, Susan! - Harry przytulił czerwonowłosa dziewczynę, a ona tylko się uśmiechnęła
-Hej jestem Amy- podałam dziewczynie rekę i uśmiechnęłam się.  Dziewczyna powtórzyła mój ruch, a po chwili ciszy dodała - emmmm znaczy ogólnie to śledzimy dziewczynę która mieszka w pokoju 143 - powiedział Harry mrugając do Susan
-Hmmmm tak, to wyjaśnia dlaczego siedzieliście w koszu na pranie- zaśmiała się
-To jak będzie z tą kolacją?-spytał loczek szczerząc się do czerwonej
-zobaczymy...- uśmiechnęła się. Winda akurat się zatrzymała,a Susan wyszła z niej razem z wózkiem na praniem tak jak dyby nic się nie stało.

Dobra, ale nadal nie wiemy co zaszło pomiędzy Zaynem,a Ashley i jak na wszystko zareaguje Emma.

**** Z perspektywy Hazzy ***
Amy wjechała z powrotem na górę. Wyszedłem z widy i zobaczyłem czerwonowłosą która akurat szła w moją stronę. Kiedy przechodziła koło mnie do głowy naszła mi pewno myśl- Pociągnąłem ją za rece i przybliżyłem do siebie. Czułem jej oddech na sobie, jej zapach.... była cudowna... hmmmm czyżby miłość od pierwszego wejrzenia?
-No proszę chodź ze mną dziś na kolacje - uśmiechnąłem się
-A dasz mi wreszcie spokój? - wywróciła oczami i również się uśmiechnęła- Hmmm.. nad ty trzeba podyskutować ale bądź o 29 na recepcji- oznajmiłem i wjechałem winda do góry
Przeszedłem koło pokoju dziewczyn - cisza hmmmmm może są u nas?
Faktycznie, w naszym pokoju był Louis,Niall, Zayn, Amy ale gdzie Emma i Liam?
Takie też zadałem pytanie kierując je do Amy która aktualnie grała z chłopakami na konsoli
-Emmm nie wiem. Albo i wiem  tak Emma śpi u nas i nikogo nie wpuszcza ,a Liam próbuje sie do niej dostac przez balkon, bo nikomu więcej nie chce się już walczyć z drzwiami
-Mhm. Dobra więc ja dziś wychodzę - wszyscy spojrzeli na mnie- A od jutra zaczynamy łażenie po górach - patrząc na nich zacząłem poruszać brwiami w górą i dół - To sa góry.. wiec po co tu przyjechaliśmy?- Louis chciał już coś powiedzieć ale zdążyłem go wyprzedzić - To było pytanie retoryczne, tak w razie czego- spojrzałem na chłopaka ubranego w piżamę w paski - I weźcie cos ze sobą zróbcie! Jest 17.00 wyglądacie jakbyście dopiero wstali i jeszcze zamulacie przed konsolą.
Wszedłem do łazienki i odświeżyłem się. Zjadłem szybko paczkę żelków i ubrałem się.
No to już 18.30. Nie umiałem się niczym porządnym zająć więc przyłączyłem się do gry na konsoli.

**** Z perspektywy Susane ****
Przez te pare godzin nie umiałam się skupic.... idę na kolację z Harrym Styles'em. Czy to  jest prawda czy tylko mój chory umysł?
Prace skonczyłam pare minut po 18 po czym wbiegłam na najwyższe piętro gdzie mieszkałam i zaczęłam się szykować.
Makijaż nałożyłam w 5 min, uczesałam się w wyskoki konski ogon,a ubrałam to. Na zegarku była równa 18:55. Wbiegłam do windy i zjechałam na dół w rekordowym czasie 30 sek. Ochłonełam trochę i podeszłam do czekającego już na mnie Harrego.
-No hej- pocałował mnie w policzek. Mam nadzieję, że nie zauważył mojego rumieńca?
Wyszliśmy z hotelu   i skierowaliśmy się w nieznaną mi stronę. Całe szczęście, że nie jemy tu, w hotelu. Wszystkie dania znam tu na pamięć - pomyślałam
-Ślicznie wyglądasz- Harry popatrzył na mnie
-Emm dziękuję- uśmiechnęłam się

Weszliśmy do restauracji, której w ogóle nie kojarzyłam. Nie byłam w tym miejscu nigdy,a szkoda. Było tu tak pięknie. Mnóstwo ciekawych obrazów, fotografii, ciekawa architektura. Podeszliśmy do stolika, Harry odsunął mi krzesełko i usiedliśmy. Szybko zdecydowaliśmy się, co jemy i zamówiliśmy. Długo gadaliśmy. Harry strasznie umie rozbawiać i przekonywać  do siebie ludzi, nie powiem wychodzi mu to najlepiej wśród ludzi które znam.

**** Z perspektywy Emmy ****

-Liam, musisz się wrąc- spytałam chlopaka stojącego na moim balkonie, próbował rozmontować zamek od drzwi
-Nie ale chcę pogadać, możesz otworzyć?
Od niechcenia zrobiłam to, o co prosił i przekręciłam oczami gdy się do mnie uśmiechnął.
-Emma, daj mu szansę przecież sama wiesz, że to nie prawda, byś teraz widziała jak on wygląda
-No, masz rację ale miło było słuchac waszych błagań żebym otworzyła drzwi - uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju
-Dzięki -pocałowałam go w policzek i wpadłam do pokoju chłopaków. Wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Zayn wstał z miejsca i podchodząc do mnie zdążył tylko powiedzieć - Em kochanie...
Dalej nie dokończył pocałowałam go. Brakowało i tego. Oplótł rękoma moje plecy,a ja tak jak uwielbiałam jeździłam rękoma w jego włosach.  Trwało to dość długo, bo brakowało mi już oddechu.
-Tylko mam nadzieję, że jednak nie będziesz tatuśkiem - zaśmiałam się
-Mogę być ale tylko naszego dziecka ..... - pocałował mnie

___________________________________
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
Więc na serio PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, że nie dodałam nowego rozdziału od soboty ;< ale miałam od niedzieli do wtorku gorączkę i dosłownie nic nie napisałam i cały ten rozdział pisałam dziś ale musiałam dodać ! :D
TAk więc następny też nie wiem kiedy- jutro sprzątanie i nauka, w piętek idę na urodziny,a w sobotę ja wyprawiam :( tak wiec nie wiem kiedy nowy ale postaram się nie długo :)
Podoba się?
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem  aaaa (razem z moimi) 38 Kurde !!!! ale duuuużo :D
 
A teraz tak >>>>TU<<<< macie Susane ,a to jest Ashley Grant :




















Niestety ale jeszcze trochę namiesza w życiu naszej 7 ^^ :D
Kontakt ze mną to 31201953 (gg)
Pozdrawiam
   Nika:*:*:*

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 17

*****Z perspektywy Amy*****

Jest! Dziś,a dokładnie za jakieś 30min jedziemy stąd na 2 tygodnie . Nie mogłam przez to spać, chyba nie tylko ja zauważyłam, że robi się nudno i jest coś nie tak.  Po prostu nudna rzeczywistość jest czasem przytłaczająca. Leżałam już ubrana i uszykowana na łóżku i gapiłam się bezsensownie w ściane. Właściwie cieszę się, że w końcu pogodziłam się z Lou i teraz on normalnie układa sobie życie. No nic trzeba się zbierać- pomyslałam i wstałam z łóżka. Ubrałam na siebie luźne dresy i zeszłam na dół. Zagarnęłam jeszcze do torby parę paczek żelków i cukierków i poszłam pożegnać się z mamą. To było dziwne, że w roku szkolnym się zgodziła i to bez żadnych przeszkód...

 Emma czekała już na mnie pod drzwiami i ubierała się. Zbiegłam na dół i również nałożyłam płaszczyk oraz szal. Chłopacy właśnie w tej chwili podjechali. Wyszłyśmy z naszymi bagażami na dwór, chłopacy chyba zauważyli, że same sobie nie poradzimy więc wielcy ''dżentelmeni" od siedmiu boleści nam pomogli. Chyba chandra jesienna już wszystkim przeszła... nawet przy wpakowywaniu walizek do bagażnika była zabawa, ale nie dla mnie, bo jak stwierdzili jest za mało miejsca i ja musze jechać w bagażniku. Harry już mnie tam prawie wepchnął, a później się chwalił jaki to on ''jest zabawny". Ale bez kłótni o miejsce pasażera się nie obyło.. Louis kierował ale co chwila były zmiany tak było też z miejscem obok. Jak dzieci-pomyślałam i wsiadłam do samochodu albo raczej busa. Rozejrzałam się i dostrzegłam miejsce wprost dla mnie. Więc usiadłam na samym tyle przy oknie. Obok mnie miejsce zajął Niall  i Harry,a przed nami nasze zakochańce. Domyślam się, że Liam pierwszy wepchnął się na przody. Głośno westchnęłam, tak żeby dać doz rozumienia, że  jestem śpiąca i wtuliłam się w poduszkę. Ale nie... z nimi nie ma mowy żeby zasnąć. Hazza i Nialler śmiali mi się do ucha i szeptali coś do siebie.
-Widzę, że mimo wczesnej pory humor wam dopisuje- założyłam nogę na nogę i złożyłam ręce na klatce piersiowej.
-Ekhem, Amy jest 11:30- Harry przyłożył mi zegarek do twarzy
-Ej,ej ! weź mnie tu nie pouczaj ja chce spać, jak wam się nudzi posłuchajcie muzyki, pograjcie albo piszcie do siebie sms'y!- wróciłam do poprzedniej pozycji i skuliłam się w kłębek
Przez chwile się zdrzemnęłam, chłopacy przez 5 min potrafili być cicho. Ale do im móżdżków przyszedł pomysł żeby się poszturchać i tym samym popchnęli mnie na okno, uderzyłam się porządnie w głowę i rozcięłam sobie o klamka łuk brwiowy. - No super!- krzyknęłam i dotknęłam się w krwawiące miejsce
-Stop samochód! mamy poszkodowanego!- na cały samochód wydarł się Niall. Louis zjechał na pobocze i Harry wyniósł mnie ze samochodu udając, że niesie mnie bo nie mogę chodzić i mogę zginąć,a siebie nadał miano bohatera.
-Phi!- wycisnełam przez zęby i zeskoczyłam z jego uścisku-Nic mi nie jest! to tylko łuk brwiowy ! - uśmiechnęłam się
-No dobrze, dobrze pokarz, doktor Liam się tobą zajmie - powiedział zatroskany chłopak i zajął się zranionym miejscem.  Widziałam w jego oczach takie skupienie, to było słodkie aż nie mogłam przestać się uśmiechać.
-No, to skończone- uśmiechnął się do mnie
-Dziękuje- pocałowałam go w policzek, on przyciągnął mnie do siebie bliżej, tak, że czułam na sobie jego oddech. Było mi miło, tylko tyle powiem. Brakowało mi takiego szczerego uścisku. Liam miał taki specyficzny, swój zapach, mimo, że zawsze taki sam kręcił mnie coraz bardziej. Wciągnełam go do nozdrzy ile tylko zdołałam. Pogładziłam chłopaka lekko po plecach i odsunęłam się. Uśmiechnęłam się delikatnie i weszłam do busa. Zajęłam swoje miejsce, całe szczęście Liam zamienił się z Niallem i mam nadzieję już nic mi się nie stanie.

W połowie drogi zmieniliśmy miejsca i to Zayn kierował,a Emma siedziała koło niego... a ile było o to kłótni... (każdy z chłopaków) chciał zająć miejsce pasażera, a Zayn najzwyczajniej usadowił tam Emmę. Skończyło się tak, że ja siedziałam z Louisem, a reszta za nami. Chciałam jeszcze trochę odpocząć więc położyłam głowę na nogach Lou  rozłożyłam się.
-Ale jesteś wygodny-uśmiechnęłam się i popatrzyłam chłopakowi w oczy, również się uśmiechnął
-A ty za to taka gruba, że aż cie nie czuję - dźgnął mnie w brzuch -Ejjjj, to bolało! - i tym o to sposobem zaczęła się wielka wojna na łaskotki :) Chłopacy z tyłu na przemian nam kibicowali,a my jak jacyś debile tarzaliśmy się po podłodze i siedzeniach łaskocząc się.  Nie mogłam już wytrzymać, byłam cała obolała, musze przyznać, ze w tej dziedzinie nasz marchewkowy koleś jest mistrzem. usidłam koło chłopaka i zaczęłam się śmiać, sama nie wiem z czego... może taki napad głupawki?
-Ejjj może by tak zawieść ją do lekarza- Harry szturchnął mnie, momentalnie odwróciłam się i wypaliłam pierwsze co przyszło mi na myśl - to może lepiej z tobą od razu do psychiatryka pojedziemy?! -Harry nie odezwał się już, a Niall patrzył się to raz na mnie to raz na loczka i wcinał żelki, przybrał teatralne ruchy i udawał, że ogląda ciekawy film i zajada się popcornem - Uspokój się- wywrzeszczałam w stronę blondyna i odwróciłam się w stronę okna. Nie wiem co mi się stało... nagły wybuch agresji? Zaraz po tym przeprosiłam chłopaków i zaczęliśmy się śmiać. Jestem pewna, że nasze gołąbki nas znienawidziły za utrudnianie jakże to ''romantycznej rozmowy ''.


-Daleko jeszcze !?
-Uspokój się Harry! - zaczęłam rzucać w niego pustymi butelkami, a Zayn po raz kolejny darł się, że nie. - Zaraz tu umrę- powiedziałam oschło i wróciłam do czytania mojej lektury. 
-Ciekawa ta książka- Harry wyrwał mi ja z ręki
-No ja cie zaraz zamorduję, oddawaj to debilu! - uderzyłam go w brzuch i tym o to sposobem odzyskałam lekturę
-Już jesteśmy!- krzyknął Zayn i samochód zatrzymał się- W końcu! Dziękuję !- spojrzałam w niebo i teatralnie podniosłam ręce ku górze.
Wyszliśmy z samochodu, wszyscy pchali się do drzwi ale mi udało przecisnąć się pierwszej.
Wzięliśmy swoje bagaże i powędrowaliśmy na recepcje. Góry nie  były za wysokie, prawie nie było ich widac ale nażekac nie można.. krajobrazy, powietrze i tak wszystko było piękne... Niestety nie obyło się bez fanek one direction tak więc ja i Emma poszyłyśmy do naszego pokoju, a chłopacy zajęli się autografami, zdjęciami itp.
Pokój całkiem łady, łazienka, balkon, duża szafa i łóżka wszytko to, co powinno być. Rozpakowałyśmy się i położyłyśmy na łóżkach, ja osobiście byłam tak zmęczona, że nie miałam już na nic ochoty 5 godzin w samochodzie z tymi wariatami to stanowczo za dużo. Drzwi otworzyły się, a do pokoju wparował Zayn, podszedł do Emmy
-Szykuj się, za 10 minut idziemy na spacer. Tylko ubierz się ciepło żebyś mi się nie przeziębiła!- pocałował ją, uśmiechnął się i wyszedł machając
Ale słodcy oni są... - pomyślałam i przykryłam się kocem po chwili w końcu zasnęłam


***** Z perspektywy Emmy****
No to super, Amy śpi i kto mi teraz pomoże wybrac ciuchy?!  Wparowałam jak poparzona do łazienki, pomalowałam się i polokowałam włosy jeszcze szybciej wbiegłam do pokoju i stanęłam przed szafą.W końcu postanowiłam założyć miętowe rurki i siwy sweter z wyhaftowanym uśmiechem. Do tego założyłam czarne, długie kozaki i ciepła kurtkę.  Zayn własnie zapukał do drzwi więc wyszłam z pokoju i po cichu zamknęłam drzwi tak, by nie obudzić Amy.
-Hej kochanie- pocałował mnie,a ja wtuliłam się w niego
-To gdzie dziś idziemy?- spytałam zaciekawiona i spojrzałam w jego piękne, magnetyczne oczy
-Nie miałem zbyt duzo czasu żeby wymyślić coś romantycznego więc wybieraj albo spacer albo kolacja - uśmiechnął się do mnie i bardziej wtulił gdy zobaczył, że przez moje ciało przeszedł dreszcz.
-To ja może wybiorę, romantyczną kolację - uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu. Po chwili Zayn pocałował mnie w polik i w ciszy poszliśmy do restauracji.... nigdy nei lubiłam gdy było cicho ale przy nim ? mogłabym się w ogóle  nie odzywać.

Weszliśmy do małej knajpki która była dość daleko od naszego hotelu. Zajęliśmy miejsce prawie na samym końcu, w rogu. Zayn odsunął mi krzesło żebym usiadła  co moim zdaniem było strasznie słodkie.  Po chwili podeszła do nas kelnerka i złożyliśmy zamówienie. Położyłam rękę na stoliku, a po chwili Zayn położył na niej swoją dłoń i zaczął ją gładzić patrząc mi w oczy.
-Cieszę się, że cie poznałem- powiedział strasznie skupiony na każdej literce którą wymawiał po kolei.
-Ja tez się cieszę, że Amy jednak mnie przekonała żebym was chociaż poznała....  przy tych słowach zbliżaliśmy się do siebie, widziałam, że składa usta do pocałunku więc zrobiłam to co on. Ta chwila wydawała się byc tak romantyczna, że mogłoby się wydawać, że nic jej nie popsuje. A jednak...
-Zayn! cześć pamiętasz mnie?- w tym momencie jak oparzeni odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na dziewczyne stojącą przy naszym stoliku
-A tak.... yyy ty jesteś  Ashley? - Zayn był lub przynajmniej wydawał się być zakłopotany, zawsze kiedy taki był nerwowo ruszał nogami
-Tak to ja. mam nadzieje, że nie przeszkadzam- powiedziała słodziutkim ale jak na mnie udawanym głosem
-Nie no, co ty nie przeszkadzasz nam w randce-Powiedział mój towarzysz sarkastycznie i zaakcentował ostatni wyraz
-o no to supcio-dziewczyna była albo na tyle głupia, że nie zrozumiała przekazu albo tylko udawała. Usiadła koło Zayna i  strasznie się do niego uśmiechała
-Ykhym - popatrzyłam na Zayna -A no tak Emma to jest Ashley moja (tu się trochę zastanowił) fanka, poznałem ją w hotelu
Dziewczyna uśmiechnęła się  do mnie,a ja tylko kiwnęłam głową
-O już idzie nasz kolacja- zaakcentowałam ostatnie słowo i wzięłam się za jedzenie


***** W tym samym czasie u Liama****
Wyszedłem z łazienki, musiałem się odświeżyć po tym ataku fanek. Chłopacy grali na konsoli... no przyjechaliśmy w góry po to żeby posiedzieć przed Tv -pomyślałem i sprzątnąłem kilka paczek chipsów z podłogi. Wychodze! - oznajmiłem i zatrzasnąłem za sobą drzwi. Ale tak właściwie gdzie? Emmy nie ma, jest z Zaynem więc Amy jest sama... Zapukałem lekko do drzwi ale nikt się nie odzywał, postanowiłem wejść. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć, że Amy śpi. Podszedłem bliżej, tak słodko wyglądała. Ciemne włosy opadały jej na twarz, a reszta ciała była zakryta. Amy poruszyła się, a ja nie myśląc o niczym przysunąłem się o krok bliżej. W tym momencie Amy otworzyła lekko oczy i swoimi pięknymi zielono- brązowymi paczadłami wpatrywała się we mnie. Aż ciary przeszły mi po całym ciele, a dziewczyna pewnie zauważyła już moje rumieńce.
-Co ty tu robisz?- spytała mnie tym swoim słodkim głosem i oparła się na łokciach
-Yyy ja, ja .... ja przed chwilą przyszedłem ale spałaś więc chciałem wyjść - uśmiechnąłem się tak jak tylko umiałem i skierowałem się w stronę drzwi
-Nie poczekaj! zostań, nie zważając na to jak obleśnie teraz wyglądam - oparła się o oparcie łóżka i poklepała miejsce koło siebie.
położyłem się obok niej
-Po spaniu, czy po 5 godzinnym szykowaniu się i tak będziesz piękna- nawet nie wiem jak te słowa przecisnęły mi się przez zęby, przełknąłem głośno ślinę i włączyłem telewizor który wisiał na ścianie dokładnie na przeciw nas. Zauważyłem lekkie rumieńce na twarzy dziewczyny, uśmiechnąłem się i przykryłem nas kocem. Lubię kiedy dziewczyny z mojego powodu maja rumieńce lub się wstydzą, to słodkie.
-To co oglądamy? komedia, horror, coś romantycznego?
-Nie wiem ty wybierz- powiedziała spokojnie i oparła głowę na moim ramieniu. To było piękne, tyle na to czekałem, Amy zupełnie inaczej zachowuje się przy mnie niż przy reszcie... ona jest po prostu taka słodka, cokolwiek by nie zrobiła. Przełączyłem na jakąś komedie romantyczną i poprawiłem pozycję w jakiej leżałem, teraz głowa Amy spoczywała na moim brzuchu, a moja jedna ręka na jej plecach. Ahhhh taka pozycja strasznie mi się podobała zwłaszcza z Amy. Czułem jej oddech, był taki spokojny i równy, podobny do mojego. Momentalnie zrobiło się ciemniej,a ja bardziej przytuliłem ją do siebie.

***** Z perspektywy Emmy****
Już dużej z tą Ashley nie wytrzymam -pomyślałam i udałam, że muszę iść do toalety. Stanęłam przed lustrem, nie wiedziałam co mam zrobić ale ona popsuła nam całą randkę, a jeszcze teraz się przystawia do mojego chłopaka. Nie chcę zwracać jej uwagi albo cos, bo nie chcę żeby Zayn sobie coś pomyślał... czyłam się jak 5 koło u wozu. Oni sobie gadu gadu, ona go zagaduje, a ja siedze i się na nich patrzę. Tak chyba nie powinna wyglądać randka. Wyszłam szybko ale spokojnie z łazienki i usiadłam na miejsce.
-Hmmm Zayn? ja chyba będę już szła, ale ty zostań jeśli chcesz dojdę sama
-Czyś ty powariowała. Chyba nie myślisz, że pozwolił bym ci iść samej w taką cimnicę i to jeszcze tak daleko.- Chłopak pośpiesznie wstał, ściągną mój płaszcz z wieszaka i pomógł mi go ubrać. Zostawiliśmy pieniądze na stoliku i wyszliśmy. Chłopak nawet nie pożegnał się z tą fanką... chyba nie mam się o co martwić.

W moim pokoju zastałam Amy i Liama którzy razem spali, nie chciałam im przeszkadzać więc poszłam do chłopaków. No tak świetny widok Harry w samych bokserkach biegał po pokoju z paczką żelków,a za nim biegł Niall, Louis grał na konsoli, a Zayn nawet nie wiem...
-Heeej! - wszyscy stanęli w bezruchu
-Emma?- a co ty tu robisz?- powiedzieli wszyscy razem
-Hmmmm nasza oarka która się nie przyznaje śpi w moim pokoju, moge przenocować tu?
-Emm no jasne, rozgość się - powiedizła Lou nie odrywając wzroku z ekranu telewizora
-A gdzie Zayn?
-Przed chwilka gdzieś wyszedł... - w tej właśnie chwili chłopak wparował do pokoju
-Cześć kochanie, mogę dziś spac z tobą? - No jasne - A ty gdzie byłeś? - kupić lakier do włosów - wskazał na przedmiot i podszedł do mnie aby mnie pocałować, w tej chwili czułam na sobie wzrok Nialla, co trochę mnie onieśmieliło więc szybo zajęłam miejsce koło Lou i przyłączyłam się do gry. 
...
Rano obudził mnie dźwięk smsa. Spojrzałam na wyświetlacz ''Od Ashley", no właśnie wczoraj wymieniliśmy się nr telefonów ''Tak w razie czego" Przeczytałam całość dokładnie i zamurowało mnie... Wybiegłam w płaczu z pokoju i oparłam się o ścianę, mimo wczesnej pory kilka ludzi spoglądało na mnie ze zdziwieniem ,ale to teraz się nie liczyło...


_________________________
Przepraszam was bardzo, że rozdział późno ale jeszcze dziś byłam w szkole :( odpracowywaliśmy 4 maja :|
No więc co do rozdziału, trochę dłuższy i mam nadzieję ciekawszy. Dziękuję za wejścia i komentarze pod poprzednim rozdziałem. Mam nadzieję, że tu też bd komentować. Jak myślicie co się stało? czy Ashley jakoś wpłynie na związek Zayna i Em?  :D
Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie na gg 31201953

Pozdrawiam
   Nika :*:*:*
A i chciałam dodać , że nowy rozdział dodam dopiero gdy tu pojawi się ok 25 komentarzy :)
Z góry przepraszam za błędy, nie chciało mi się sprawdzać.

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 16

                                                         KILKA DNI PÓŹNIEJ

*** Z perspektywy Niall 'a***
Obudziłem się, włożyłem w uszy słuchawki i jak zwykle zastanawiałem się nad moim życiem. Amy ma Liama, Lou i Harry się za nią ugania, Emma Zayna, a ja? Ja jak zwykle nie mam nikogo... Zawsze tak musi być.... tak, że ktoś jest samotny i nie ma nikogo. Od zawsze właśnie tak było ze mną.
Wstałem z łóżka wciąż pogrążony przemyśleniami. Nie słyszałem żadnych odgłosów, spojrzałem na zegarek- hmmm 7:45. Na pewno wstałem najwcześniej. Ogarnąłem z biurka porozrzucane zeszyty i pozgniatane kartki na których widniały teksty piosenek. Często kiedy czuję się samotny i właściwie się nudzę  właśnie tak wykorzystuję swój czas. Usiadłem wygodnie na krześle i poprawiłem swoje jasne włosy. Oparłem się na łokciach i myśli znów wróciły. Wziąłem z półki telefon. Zadzwonić do niej? może lepiej nie... Zayn by się wściekł, dobrze wiem jaki potrafi być z zazdrości. To może  dla zabicia czasu pójdę gdzieś z Amy? Ona sobie nic nie pomyśli...to przyjaciółka. Ale jest sobota więc o tej godzinie pewnie śpi tylko idioci tak wcześnie wstają...
Zgarnąłem z szafy byle jakie ciuchy i skierowałem się do łazienki. Odświeżyłem się i ubrałem po czym poszedłem do kuchni. Nawet nie jestem głodny... Co jest u mnie niespotykane ale jak można jeść będąc w dołku?

*** Z perspektywy Amy***
O dziwo dziś wstałam bardzo wcześnie. Tak, jak dla mnie 8:00 to wcześnie. Otworzyłam szeroko okno - pogoda nawet nie taka zła jak na koniec jesieni. Lekka mżawka i ciemne chmury.  Głęboko nabrałam świeżego powietrza i kątem oka spojrzałam na pokój któregoś z chłopaków - hmmm do dziś nie wiedziałam czyj.
Nagle w oknie zobaczyłam postać. Przyjrzałam się, Niall? co on tak wcześnie wstał. Chyba nie był w humorze, sama wiem jak wyglądają ludzie w dołku. Na prawdę podobnie do blondyna. No cóż czas się ubrać- pomyślałam i zamknęłam okno. Wyciągnęłam z szafy ciuchy i poszłam do łazienki. Całkiem szybko się wyrobiłam. Ubrana w siwe rurki i czerwoną bejsbolówkę weszłam do kuchni. W domu panowała zupełna cisza, wczoraj w nocy mama wróciła, a Emma na pewno jeszcze śpi, wczoraj znów była na randce z Zaynem... oni to mają szczęście. Wyciągnęłam z lodówki mleko, a z szafki moje ulubione płatki. Powolnie zjadłam śniadanie i posprzątałam po sobie. Usiadłam przed telewizorem. Poprzerzucałam po kanałach ale jak zwykle nie było na czym zawiesić oka. Wstałam z miejsce i wyszłam z tyłu domu. Usiadłam na hamaku i wyciągnęłam ipoda. Położyłam się wygodnie i puściłam byle jaką muzykę. jak zwykle w głowie ułożyłam teledysk i zmęczona pogodą jaka panowała wróciłam do pokoju. Nuda ostatnio coraz to bardziej mi towarzyszyła. Liam pokłócił się z Danielle, która prawdopodobnie wyjechała, Lou znalazł sobie podobno dziewczynę, której jeszcze nie zdążyłam poznać. Właściwie tych parę dni zdążyło uświadomić mi, żę go nie kocham. Jako przyjaciela owszem, nic więcej.  Nie mogłabym z nim być bo się nie kochamy,a to jest podstawą związku. Cody został moim przyjacielem ale i tak nigdy mu nie wybaczę i w pełni nie zaufam. To za trudne. Z Emmą układa mi się coraz lepiej. Często spędzamy razem chwilę ale już nie tak często jak kiedyś, kiedy nie poznała Zayna. Harry podobno zerwał z Veronicą i ''poszukuje partnerki" taaa ale on zawsze jest do wzięcia. Nie mam ochoty na przelotną miłość. A Niall? Ten blondasek coraz bardziej się izoluje od całego świata. Tak naprawdę tylko w szkole ze mną i Emmą rozmawia i z tego co wiem z chłopakami też nie. Chyba będzie trzeba z nim pogadać... martwię się. Nawet zespół nie jest tak aktywny jak w wakacje. Moze to tylko pogoda tak leniwie na wszystko działa. Wszyscy są leniwi, nic się nikomu nie chce. Nawet chłopacy tacy jacyś mało aktywni i nie miewają już tak częstych ''ataków głupawki"  Czasem odczuwam, że chodzi o mnie? Może tylko przy mnie tak się zachowują.

*** Z perspektywy Harrego***
Obudziłem się o jakieś 9:00 jak zawsze włączyłem internet i przeczytałem pare listów i wpisów fanek. Właściwie to one w ogóle nas nie znają.... a piszę o nas tak jakby znały nas od urodzenia. Nie znają nas, mnie. Wiele directioners twierdzi, że moje loczki są słodkie, tak naprawde nigdy nie widziały mnie po przebudzeniu, że ja jestem słodki... ale one nawet mnie nie znają, nie wiedzą jaki jestem. Wstałem z łóżka i odłożyłem laptopa na bok. Wsłuchałem się i usłyszałem dźwięk gitary.... pewnie Niall znów się nudzi. Z dołu dobiegały również odgłosy krzyków i  biegania... Czyżby Louis i Zayn kłócili się o to kto ma ładniejsze włosy? Taaa jedynie Liam z całej rodziny jest normalny. Ale chyba jest w dołku, jak Niall. Zerwał z Danielle,a Amy chyba nie zauważa  jego starań. Chciałbym żeby było już po świętach. Ta atmosfera mnie niedługo zabije.  Wszyscy marudzą na pogodę i co dziennie oglądamy filmy. Menadżer dał nam do świąt spokój i mamy robić co chcemy. Łatwo tak powiedzieć. ale co mamy robić? Zalegać na kanapie jednym słowem. Podniosłem się i ubrałem szybko. Zbiegłem na dół i porwałem Liamowi jedną kanapkę, nawet nie miał siły się kłócić.
-Nie no my tu umrzemy!!!!-nie wytrzymałem, w końcu wybuchnąłem
Wszyscy popatrzyli na mnie jak na idiotę i nawet Niall zbiegł na dół.
-Nie widzicie co się dzieje? Nie mamy co robić... nudzimy się i tylko udajemy, że jest dobrze. Wszystko co było między nami się popsuło... Chciałbym żeby było jak dawniej. Wygłupy przez 24 godziny.... przecież to kochamy. Musimy się jakoś postarać i naprawić to, co się popsuło przez lenistwo.
-Właściwie to masz rację,-spojrzałem się na Lou który dokładnie wypowiadał każde słowo.- Jest nudno i chyba każdy to przyzna. Nie mamy co robić i nie możemy zwalać tego tylko na pogodę, tylko na to, że nie poświęcamy już sobie tyle czasu.
-Mam pomysł- Liam zrobił krok do przodu i uśmiechnął się po czym kontynuował- Wiem, że to będzie trudne bo jest szkoła i zbliża się grudzień ale skoro mamy to naprawić jedźmy w 7 w góry. Choćby jutro, jesteśmy chyba w stanie. Tylko trzeba powiedzieć to dziewczyną. Myślę, że taki wspólny wypad dobrze nam zrobi.
-Czemu nie- powiedzieliśmy wszyscy
Postanowiliśmy po południu iść do dziewczyn i ustalić wszystko.

**** Z perspektywy Emmy ****
Siedziałam na łóżku. Nie wyspałam się... Ziewnęłam i wstałam. Wyciągnęłam z szafy ciuchy i pośpiesznym krokiem poszłam do łazienki. Była 11:30 Amy pewnie już dawno wstała,a jej mama  na pewno śpi. Sisi również leniuchowała i zalegała w toalecie na parapecie. Umalowałam się i uczesałam w wysoką kitkę. Ubrałam jasne jeansy i czarny T-shirt z białym napisem 'make my life'. Na to założyłam biały sweterek. Zeszłam po woli na dół i wypuściłam Sisi na dwór. Nasypałam do jej miski trochę karmy i sama zrobiłam sobie sałatkę, wypiłam kawę i zaległam na kanapie. Chyba jak wszyscy jesienią po prostu nic więcej mi się nie chciało. Po chwili dołączyła do mnie Amy i razem oglądałyśmy jakiś serial.
 Rozległ się dźwięk dzwonka,a po chwili 5 chłopków siedziała koło nas. Patrzyłam na szczerzącą się minę Harrego i aż się przestraszyłam. Ciekawe co czai się w jego chorym mózgu? Pocałowałam Zayna na przywitanie i spojrzałam na Nialla który przewrócił oczami
-No, ty też dostaniesz- podeszłam do chłopaka i uśmiechając się lekko cmoknęłam go w policzek calłkiem blisko ust, uśmiechnął się
-Ej! bo czuję się zazdrosny- Zayn udał focha i założył nogę na nogę.
-Oj nie martw się, ja i tak bardziej kocham (tutaj chwilę się zastanowiłam)- założyłam ręce na biodra i wkleiłam czy w Louisa mrugając do niego...- no tak Louisa kocham bardziej...-zaśmaiłam się i usiadłam chłopakowi na kolanach. pocałowałam go w policzek i przytuliłam. Lou chyba załapał o co chodzi, bo przechylił mnie lekko i musnął w szyję.
Juz nie umiałam patrzyć na zakłopotana minę Zayna więc zlitowałam się. Podeszłam do niego, usiadłam mu na kolanach i pocałowałam w policzek
-No nie martw się, to był żart.... - uśmiechnęłam się, a chłopak od razu zmienił wyraz twarzy.

Okazało się, że chłopacy planuję wyjazd w góry na całe 2 tygodnie. Nawet nie dali nam wyboru. Powiedzieli, że porozmawiają z dyrektorką i nie będziemy miały nieobecności więc w sumie spoko. Czemu nie? Jedziemy już jutro właściwie strasznie mnie to cieszy,  jak i Amy. Kiedy one direction wyszło z naszego domu pobiegłyśmy na górę i rzuciłyśmy na szafy. Po 2 godzinach walizki były spakowane i leżały na dole. Musze przyznać, że ten dzień jednak nie był taki zły. Z chłopakami nie było tak nudno jak kiedyś... No więc teraz dopiero zacznie się przygoda. Ups... mama Amy chyba jeszcze o niczym nie wiedziała.
-No tak... moja mama jeszcze nic nie wie!- krzyknęła Amy drapiąc się po głowie. Obie szybko do niej pobiegłyśmy i jak gdyby nigdy nic poinformowałyśmy ją o naszych planach. Tak jak juz mówiłam teraz dopiero się zacznie. Ale cieszy mnie ten wyjazd.

______________
Witam! :D Ale się stęskniłam.... i to serio :) ciesze się, że w końcu napisałam nowy rozdział i go dodaję. Tak więc przepraszam, że zaniedbałam wasze blogi ale to przez wyjazd więc mam nadzieje, żę dziś wieczorem uda mi się wszystko nadrobić. Heh nie moge się doczekać kiedy zacznę pisać nowy rozdział bo nie mam nawet nic wymyślone co do ich pobytu w górach ale zawsze wymyślam na bieżąco.
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem i
Pozdrawiam wszystkich czytelników
                Nika
Ps. Wiem, ze w rozdziale nic się nie dzieje ale raczej musiałam taki napisać żeby wprowadzić was do panującej atmosfery u chłopaków i Amy oraz Emmy. Obiecuję NASTĘPNE ROZDZIAŁY DŁUŻSZE I CIEKAWSZE :)

niedziela, 8 kwietnia 2012

Przepraszam...

Więc chciałam was bardzo przeprosić, że dawno nie było nowego rozdziału. Jestem na wyjeździe i nie mam swobodnego dostępu więc jakby nie mogę nic napisać, niedługo (jakoś wtorek/środa) powinien pojawić się nowy pościk :P Z okazji zbliżającego się dyngusa życzę ,,mokrego" dnia :)
Kocham was ze te wszystkie komentarze i wgl, że czytacie ! hehe :*:*:*

Pozdrawiam i przesyłam całusy
        Nika :D

http://www.zyczeniawielkanocne.yoyo.pl/zyczenia.swf
(Ten kurczak jest uroczy) :P
 

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 15

- A, no to ja nie będę wam przeszkadzać- powiedziałam oschłym głosem i ruszyłam w stronę ciemnej już uliczki prowadzącej do mojego domu. Szłam w ciszy, nie chciało mi się nawet słuchać muzyki. Czas na przemyślenia.... miłość to chyba uczucie nie dla mnie. Nienawidzę zawodów, zdrady... to w związku chyba najczęściej się pojawia. Nic nie boli tak jak złamane serce, wiem to dobrze. Mimo młodego wieku sporo już przeżyłam... depresja, rozwód, przeprowadzki to wszystko nauczka? nie wiem. Mam kochającą mamę, przyjaciół, czego więcej mi trzeba? Miałam nadzieję, że z tej grupki ludzi wszyscy są ze mną szczerzy, tego chyba najbardziej brakuje w życiu. Nawet Liam nie mówił mi do końca prawdy.... Tak, to najbardziej mnie bolało. Dlaczego ukrył przede mną fakt, iż ma dziewczynę? 

Pogrążona w myślach doszłam powolnym krokiem do furtki mojego domu. Powiewał chłodny wiatr, raczej zbierało się na deszcz. Rozejrzałam się, w oddali widniało światło lampy, które co jakiś czas wyłączało się i znów włączało. Wszystko wydawało się jakby w spowolnieniu. Przez jezdnie przejeżdżały pojedyncze samochody, grupka osób szła po drugiej stronie ulicy głośno się śmiejąc. Powolnym ruchem otworzyłam furtkę, spojrzałam kątem oka na dom sąsiadów - w tym właśnie momencie w pokoju któregoś z nich zgasło światło. Głośno westchnęłam i weszłam na schody. W okół mnie panowała już zupełna ciemność, dziwne jeszcze przed chwilą widziałam obiekt dawający oświetlenie, teraz jakby zniknął. Dotknęłam delikatnie klamki od drzwi, jednak szybko ją stamtąd zabrałam. Usiadłam na schodach i oczami wypatrywałam jakiegoś punktu zaczepienia...natknęłam się na dziewczynkę spacerującą powoli chodnikiem, przypatrzyłam się dokładniej- już jej nie było, znikła. Ja chyba świruję - powiedziałam sama o siebie i szybkim ruchem wstałam ze schodów. Z przyzwyczajenia otrzepałam spodnie i weszłam do domu. Od razu spostrzegłam, że nie było mnie dość długo. Jedynym źródłem jakiegokolwiek światła była mała świeczka postawiona na stole kuchennym. Zgasiłam ją. Spojrzałam na zegarek - chyba długo mnie nie było. Za jakieś 5 minut minie północ. Wszystko wydawało się być naprawdę niewiarygodne. Z parku wychodziłam koło 20... gdzie spędziłam tyle czasu? Zresztą nie ważne i tak mnie to nie obchodzi- powiedziałam sama do siebie wzruszając ramionami. Wzięłam z lodówki sok pomarańczowy i nalałam do szklanki. Głodna nie byłam więc z samym napojem powędrowałam na górę. Zerknęłam do pokoju mamy- spała. Podeszłam po cichu do niej, położyłam szklanka na szafce nocnej i przykryłam moja rodzicielkę. Podeszłam jeszcze do okna w jej pokoju i je zamknęłam. Wyszłam z pokoju biorąc moje picie. Weszłam do siebie. Szybko opróżniłam zawartość szklanki i odłożyłam ją na na biurko. Wzięłam z szafy piżamę i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Stanęłam przed lustrem, mokre kosmyki włosów opadały mi na twarz, szybko związałam je w wysokiego koka. Przemyłam twarz i umyłam zęby. Wyszłam z łazienki. Usłyszałam skrzypienie drzwi i szybko odwróciłam się w ich kierunku
-Jeszcze nie śpisz?- szeptem powiedziała Emma i ruchem ręki pokierowała mnie do siebie.   Usiadłam na łóżku i podkuliłam nogi, dziewczyna usiadła koło mnie i podała tabliczkę czekolady
-Poprawia humor- zacytowała mnie i się uśmiechnęła
Ułamałam kawałek i pogryzłam
-Więc?- powiedziała ruda trzymając mnie za rękę
-Ale co?- udałam, że po prostu nic się nie stało
-Mnie nie musisz oszukiwać...
-Tak,... wiem- Wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam jej całe zdarzenie
-Czekaj.... wiec Louis powiedział ci, że chce tylko przyjaźni, a do Liam 'a przyjechała Danielle?
-No tak. Mówiłam nie wyraźnie?
-No, nie ale... w sumie to przecież nadal możesz przyjaźnić się z Lou tak? nadal możesz się w nim kochać,a on i tak nie zauważy... wasza przyjaźń i tak wyglądała tak, jakbyście byli parą. Zresztą sama mi mówiłaś, że się całowaliście tak bez zobowiązań więc co za problem? A Liam, przecież i tak nic do niego nie czujesz. Prawda?- dziewczyna spojrzała na mnie wnikliwie
Pokiwałam twierdząco głową - Właściwie to masz rację. A jak Zayn
Widziałam jedynie rumieńce dziewczyny które mówiły same za siebie. - No tak. - uśmiechnęłam się
-Dobranoc!- wyszłam z pokoju i weszłam do swojego.
Wtuliłam się w poduszkę i bez żadnych rozmyśleń zasnęłam.

-Dziewczyny wstawajcie!- usłyszałam głos mojej mamy i otworzyłam oczy. Dziś środa hmm jeszcze 3 dni i weekend - moje pocieszenie. Przeciągnęłam się i pościeliłam łóżko. Podeszłam do okna i  rozchyliłam firankę. Ale pogoda, deszcz padał na przemian ze śniegiem więc można sobie wyobrazić jak wyglądały ulice. Głęboko naprałam powietrze, a po chwili je wypuściłam. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam z nij bieliznę i  skierowałam się do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i doprowadziłam się do porządku. Uczesałam się niedbale w koka i wpięłam we włosy czerwoną kokardkę. Po woli przemierzyłam korytarz jeszcze w ręczniku i weszłam do siebie. Położyłam uszykowane rzeczy na łóżku i weszłam po dwóch stopniach aby dojść do mojego biurka. Z krzesła sięgnęłam czarną torbę na ramie i wrzuciłam do niej książki oraz wszystkie inne potrzebne rzeczy do szkoły. Niedbale zrzuciłam ją na łóżko i ubrałam się w uszykowane ciuchy. Czerwone  rurki i czarna marynarka świetnie do siebie pasowały. Do tego trochę biżuterii i byłam gotowa. Zeszłam na dół Em już siedziała przy stole i zajadała się śniadaniem uszykowanym przez moją mamę. W ciszy usiadłam i zabrałam się za jedzenia jajecznicy.
-Wyjeżdżam na 3 dni, mam nadzieję, że sobie poradzicie- cisze przerwała moja mama
-Mhm- odpowiedziałam patrząc w jeden punkt
Znów zapanowała cisza. Mama zostawiła nam gotówkę i stanęła przed drzwiami. Podbiegłam do niej i ją przytuliłam
-pa, wracaj szybko- pocałowała mnie w czoło i przytaknęła
-Do widzenia - krzyk Emmy było za pewne słychać na ulicy
Zamknęłam na mama drzwi i pomachałam jej. Wróciłam do kuchni. Zgarnęłam brudne naczynia i stanęłam przed drzwiami. Przeglądnęłam się w lustrze i założyłam czarne botki na koturnie. Z wieszaka zdjęłam płaszczyk i również go założyłam. Wyszłyśmy z domu i pojechałyśmy do szkoły.



-O hej dziewczyny!-powiedział blondasek który już po chwili znalazł się koło nas i usiadł na parapecie
-Hej Niall- pocałowałam go w policzek-A gdzie reszta?
-Yyy więc Liam' a nie ma w szkole, jest z Danielle,a Harr'emu nie chciało się dziś iść do szkoły.
-A, ok- powiedziałam zmieszana, uratował mnie dzwonek na lekcje więc bez słowa podążyłam w stronę sali.
Kolejna nudna lekcja minęła. Nie patrząc na nic ani na nikogo szybkim krokiem ruszyłam w stroną hali sportowej, czekały mnie jeszcze 3 lekcji z tańca. Zeszłam w dół po schodach i patrząc w dół szłam przed siebie. Louis znów powrócił do mojej głowy. Przetarłam lecące łzy i właśnie przez nieuwaga na kogoś wpadłam i przewróciłam się. Osoba podała mi rękę i wstałam, dopiero zauważyłam, że to Cody. Minęłam go bez słowa jednak ten zatrzymał mnie.
-Y Przepraszam.... nic ci nie jest
Pokiwałam przecząco głową i popatrzyłam mu w oczy- Możesz mnie puścić?
-No jasne, słuchaj, przyjaźnisz się z moją siostrą... a czy my nie moglibyśmy zapomnieć i się zaprzyjaźnić?
-Sam sobie odpowiedz na to pytanie- odpowiedziałam po czym odeszłam
Niestety, na tańce uczęszczałam razem z nim. Jeszcze raz zaczepił mnie w drodze do szatni
-Amy! nie możesz mnie ciągle unikać, żałuję tego co się stało ale to był taki impuls.... nie umiem tego inaczej wytłumaczyć wybacz mi proszę- teatralnie uklęknął przede mną -możemy się dziś spotkać?
-Zastanowię się- weszłam do szatni i przebrałam się w strój do tańca. Poszłam na halę gdzie reszta juz się rozciągała.




Dziś znów Emma spotyka się z Zaynem, ona to ma szczęście. Nie miałam ochoty spotykać się dziś ani z Liam' em ani Louisem. Może powinnam potkać się z Cody'm? Co prawda Niall zaprosił nas do siebie ale tylko Emma z tego skorzystała, ja wolałam zostać w domu. Wysłałam sms'a do Cody 'ego. Zgodziłam się na spotkanie. Chłopak  wykorzystał chyba dobry moment. Zjadłam pośpiesznie obiad i wyszłam z domu. Ruszyłam w stronę miejsca naszego spotkania ale najpierw wstąpiłam do naszych sąsiadów, oznajmiłam Emmę o moich zamiarach. Dziewczyna mnie zatrzymywała i nie kazała mi iść, ale nie słuchałam jej co mam do stracenia?
Szłam jedną z głównych ulic Londynu, była dość zaludniona więc nie mogłam iść w spokoju który tak bardzo lubiłam. Delikatne płatki śniegu spadały mi na włosy ale nie przejmowałam się tym. Milion myśli rozwalało mi głowę, jak dla mnie to za dużo. Louis, Danielle i Liam... to wszystko ciągle powracało. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się przed umówiona kawiarnią. Cody już siedział przy stoliku, wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Bez słowa podeszłam do chłopaka zdjęłam płaszcz i powiesiłam na krześle, usiadłam. Spojrzałam na niego bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy i założyłam nogę na nogę.
-Cześć-po chwili ciszy wydusił z siebie chłopak
-ta hej-odpowiedziałam bez żadnego entuzjazmu
-Idziemy się przejść?-chłopak wstał i podał mi rękę
Pewnie nie czekał na odpowiedź więc wstałam, ubrałam się i poszłam za nim.
Poszliśmy do parku. Bo nie ma to jak siedzieć w parku gdy pada deszcz ze śniegiem- genialny pomysł.
Usiadłam na ławce i szukałam przed sobą punktu zaczepienia którym w tym wypadku była budka z gorącą czekolada. Zapach unosił się mogłabym przysiąc po całym parku. Napawałam się nim, zamknęłam oczy i odchyliłam się lekko.
-Amy! Co mam zrobić żebyśmy w końcu stali się przyjaciółmi? Możesz mi w końcu wybaczyć? każdy popełnia błędy, dlaczego mi tego nie wybaczysz? - chłopak dotknął mojego policzka i pokierował moje twarzą w swoją stronę.-Dlaczego mi to robisz?
-Dobrze już, nie męcz mnie tak-lekko się uśmiechnęłam- wybaczam ci ale(zatrzymałam się)... musisz mi kupić gorącą czekoladę- uśmiechnęłam się
-Hehe, zaraz wracam- chłopak z wyraźnym uśmiechem pobiegł do budki którą wcześniej obserwowałam i kupił mi pięknie pachnącą czekoladę.
Wypiłam ją powoli, siedzieliśmy w ciszy. Wstałam i uśmiechnęłam się do chłopaka- Dziękuje- pocałowałam go w policzek- To co, idziemy gdzieś?
Cody posłusznie wstał i złapał mnie za rękę, poszliśmy przed siebie.
Tak właściwie to dopiero teraz zobaczyłam jaki jest, nie miałam wcześniej okazji by tak na prawdę go poznać. Jest bardzo podobny do Emmy właściwie to bliźniacy więc i tak samo wyglądają i charakter podobny. Naprawdę świetnie się z nim rozmawia, umie słuchać i doradzić w każdej sytuacji. Był dla mnie jak drugi Lou, znaczy zanim wszystko się zawaliło.

****Oczami Emmy - wcześniej****
Jak to?- Amy wychodzi z Cody 'm, obawiam się, że to nie wróży nic dobrego. Jednak wydawałoby się, że chciała się z nim spotkać więc nie mogłam im zabronić. Wróciłam do 4 chłopaków i usiadłam na kolanach Malika.
-Co chciała?
-Ammmm, Amy?.... chciała mnie tylko poinformować -odpowiedziałam na zaczepne Louisowi
-O czym?
-Wychodzi gdzieś z Cody'm
-Coo?! jak to z Codym ona jest nie poważna? - chłopak najwidoczniej ożył i wstał z fotela
-Słuchaj, chyba jest za siebie odpowiedzialna i wie co robi- uspokajał go Niall
Chłopak bez słowa wyszedł z salonu i pobiegł do siebie. Zatrzymałam idącego za nim blondaska i sama za nim poszłam. Szybkim krokiem wleciałam na górę i zatrzymałam się przed drzwiami na których widniał napis "Marchewkowy świat" Sama się do siebie uśmiechnęłam- to pewnie tu. Lekko zapukałam, lecz nikt nie odpowiadał. Nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi. Zauważyłam siedzącą postać na łóżku, Lou miał schowaną twarz w dłoniach. Zamknęłam za sobą drzwi i usiadłam koło niego. Opuszkami palców pogładziłam go po plecach, chłopak wzdrygnął się i spojrzał na mnie.
-Lou, co się stało? Widze, że coś jest nie tak... przyjaźnicie się z Amy prawda? nic więcej.... więc dlaczego do cholery jasnej tak przez siebie cierpicie i sie unikacie?
-To skomplikowane-odpowiedział chłopak gapiąc się w jakiś punkt. Przerwałam mu
-Co jest skomplikowane? Kochasz ją, a ona ciebie... w tym nie ma nic skomplikowanego. Jeśli chcecie tylko przyjaźni to proszę bardzo udawajcie, że po między wami nic nie ma! Przyjaźnicie się od dziecka, aż tak trudno wam mówić o swoich uczuciach sobie na wzajem? Jeśli chcesz stracić tak dobrą przyjaciółkę jaką jest Amy to prosze bardzo ale później miej pretensję tylko do siebie!-wstałam z łóżka i skierowałam się do drzwi.
-Nie Em, poczekaj- chłopak wstał i podszedł do mnie- Masz rację, musze to naprawić. Dziękuję- przytulił mnie i pocałował w czoło
-Nie ma za co, przyjaciele mogą na siebie liczyć..- wyszłam z pokoju i zeszłam do chłopaków
-I jak? - równo wypowiedziało te słowa 3 chłopaków
-A nie ważne....-usiadłam Zaynowi na kolanach i wzięliśmy się za oglądanie filmu.

**** Z perspektywy Amy****
Właściwie to z Codym całkiem miło spędza się czas. Szliśmy właśnie jakąś uliczką Londynu i rozmawialiśmy o planach na przyszłość.
-Am! co ty tu robisz z..... Codym?!- ciemny blondyn podbiegł do nas i odsunął mnie od chłopaka
-Liam zostaw mnie! jestem na spacerze..... lepiej wracaj do Danielle- powiedziałam z sarkazmem wyswobadzając się z uścisku chłopaka
Stojąca parę metrów dalej szatynka podbiegła do nas
-Liam kto to jest? co robisz
Skierowałam wzrok na szarpiących się chłopaków
-Ej! spokój! Liam zostaw go!- stanęłam pomiędzy nimi i zaczęłam ich od siebie odciągać
-To już nie pamiętasz co on ci zrobił? - Liam odszedł od Cody'ego i odciągnął mnie na bok żeby ''pogadać"- co ty tu z nim robisz?
-To samo co ty ze swoją dziewczyną- zaakcentowałam ostatnie słowo
Widziałam, że chłopak się zmieszał więc bez słowa odeszłam, pociągnęłam  Cody'ego za rękę i poszliśmy .
nie odzywaliśmy się do siebie. Zresztą po co?  Taka cisza jest dużo lepsze niż miliard wypowiedzianych słów.
Chłopak odprowadził mnie do samych drzwi, z nieba zaczął prószyć śnieg. Czułam jak malutkie płatki śniegu lądują mi we włosach. Popatrzyłam w błękitne oczy Cody'ego i pocałowałam go w policzek
-To do jutra - chłopak skinął głową i zniknął gdzieś w ,,odchłani  padającego puchu". ukradkiem spojrzałam na dom sąsiadów- znów światło zgasło- Czyżby ktoś mnie obserwował? -uśmiechnęłam się sama do siebie i głośno wypuściłam powietrze. Emmy jeszcze nie było, dom był zamknięty. Zgarnęłam z kuchni paczkę żelków i usadowiłam się na kanapie przed telewizorem, włączyłam pierwszy lepszy kanał i przykryłam się kocem. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Louisa
-Co ty tu...?-nie zdążyłam dokończyć chłopak usiadł koło mnie i wyciągnął czerwoną różę
-Amy,chciałem cię przeprosić za to wszystko, wiem... schrzaniłem wszystko. Chciałbym żeby było jak dawniej.... zanim wyjechałaś do Polski i jak wróciłaś. Zapomnijmy o tych pocałunkach, kocham cie Amy... nie ukrywam tego i jesteś dla mnie naprawdę ważna ale tylko jako przyjaciółka.... Nigdy nie pokocham nikogo tak jak ciebie i nie chce tego zepsuć. Przyjaźń zawsze przetrwa wszystko,a miłość....nie- po polikach zaczęły spływać mi łzy, Louis mówił to wszystko z taki przejęciem... nie umiałam się oprzeć jego słowom. Chłopak opuszkami palców otarł moje łzy i wręczył mi kwiatek-uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego. Nic nie powiedziałam ale on chyba wiedział, że zgadzam się na taki układ. Położyliśmy się na sofie i zaczęliśmy rozmawiać, tak bardzo mi tego brakowało....

****Z perspektywy Emmy****
-Myślisz, że się pogodzą ?- ciszę przerwał piękny i troskliwy głos Zayna. byliśmy w parku na spacerze. Przy nim nawet ciemność mnie nie przerażała.W parku nie było duzo ludzi, bardzo lubiłam to przychodzić w takie pory... Wokół tylko światła lamp, pojedyncze grupki młodzieży i zakochane pary...
Usiedliśmy na ławce, położyłam głowę na ramieniu chłopaka i ułożyłam się wygodnie- Myślę, że tak....
-Nie jest ci zimno?-kochałam tą troskę Zayna
Wtuliłam sie w niego bardziej- teraz już nie- uśmiechnęłam się 
Chłopak zaczął nucić cos pod nosem, co przeradzało się w piosenkę

The light shines
It's getting hot on my shoulders
I don't mind
But this time it doesn't metter
Couse your friends they look good and you look better

Don't you know all night

I've been waiting for a girl like you to come around, round, round

Under the lights tonight

You turned around and you stole my heart
With just one look
When I saw your face
I fell in love
It took a minute girl to steal my heart, tonight
With just one look, yeah
I've been waiting for a girl like you



Jej.... ale ty masz głos... podniosłam sie i popatrzyłam chłopakowi prosto w te jego piękne oczy...
Uśmiechnął się.
-O!-zaśmiałam się- teraz ty masz rumieńce-uśmiechnęłam się do chłopaka i pocałowałam go czule w policzek. Dla niego to chyba za mało... przekręcił mnie tak, że leżałam na jego kolanach, pochylił się na de mną i złożył na moich ustach głęboki, czuły pocałunek.


**** Z perspektywy Liama***
-w ogóle po co tu przyjechałaś?Mówiłem ci, że to koniec... zdradziłaś mnie! sama dobrze wiesz, że tego nie toleruję. lepiej wracaj tak skąd przyjechałaś. Nie chcę cię już więcej widzieć!
Brunetka stanęła przede mną jak wryta i chyba nie wiedziała co powiedzieć- Myślisz, że nie wiem? Myślisz, że nasza miłość takie coś by przetrwała? Nie mogę na ciebie patrzeć!


________________________
Juhu!! 15 rozdział... jak to szybko minęło. Miałam dodać go wczoraj ale musiałam dopracować jeszcze drobne szczegóły.  Tekst o odchłani padającego puchu kieruje z pozdrowieniami dla Werni która sama  go wymyśliła :D  Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem, to dzięki wam mam wenę! :) Tworząc tego bloga nie sądziłam, że ktokolwiek będzie go czytał :P Również pod tym rozdziałem proszę o szczerą opinię. 
 Chcę wam jeszcze życzyć pogodnych, wesołych świąt, smacznego jajka, mokrego dyngusa... A dla piszących weny oraz żeby byli zadowoleni z ilości komentarzy :D♥


Na koniec chciałam polecić blog niejakiej


środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 14

...
-Amy Evans, Emma Larousse, jesteście spóźnione. Zostajecie dziś w kozie - powiedziała czarnowłosa, starsza pani od matmy czytając nasze nazwiska w dzienniku
-Ale...- powiedziałyśmy równo ale już dalej nic nie dopowiedziałyśmy mina tej baby mówi wszystko za siebie
Usiadłyśmy już spokojnie w ławce i zaczęłyśmy wsłuchiwać się w nudne wykłady. Po chwili zadzwonił dzwonek na przerwie, No to nieźle się spóźniłyśmy, ale tak to jest jak się  jedzie z chłopakami, musieliśmy jeszcze podjechać po jedzenie dla Niall' a, bo zgłodniał, ten chłopak mnie przeraża. Wyszłyśmy z klasy i skierowałyśmy się do szafek, rozejrzałam się, a Em nigdzie nie było. Ciekawiło mnie gdzie jest ale nie aż tak żeby to sprawdzać. W tłumie dziewczyn dostrzegłam chłopaków więc skierowałam się w ich stronę.
-O Amy, nareszcie - Słuchajcie dziewczyny przepraszamy ale musimy już iść - powiedział ucieszony Hazza i ciągnąc mnie za rękę oddaliliśmy się
-Wy tez zostajecie w kozie - spytał mnie Liam siadając obok mnie na parapecie
-Taaaaa, i to przez kogo.... hmmm ciekawe - powiedziałam świdrując blondynka jedzącego żelki spojrzeniem
-Byłem głody- tłumaczył się Niall
Zaśmiałam się i porwałam mu kilka żelków

-Ejj czy tu Zayn?! - spostrzegłam chłopaka wychodzącego z jakiegoś kąta w szkole
-To on, ale co on tu robi? nie chodzi tu do szkoły...
-Hmmmmm już wiem patrz Emma też  stamtąd wychodzi no, podejrzane
-To oni są razem?- powiedział jakby załamany blondasek
-Nie wiem, skąd mam wiedzieć?

Nie dość, że w szkole siedziałam do 4 to jeszcze godzinę w kozie, pięknie. Około godziny 17.30 byłyśmy w domu. Ale rekompensatą za to widocznie jutro nasza klasa nie idzie do szkoły. Inne klasy przygotowują się na jakiś występ czy coś.... Nawet Niall Hazza i Liam są zmuszeni jutro iść.. Ale martwi mnie jedno: Emma na pewno pójdzie gdzieś z Zaynem, a ja... ja zostanę sama  z Lou.
Zjadłyśmy kolację i zaległyśmy na kanapie.
-A wy, co ? zbierać się pojedziemy na zakupy- moja mama stanęła przed telewizorem zasłaniając nam widok
-Ok- powiedziałyśmy razem bez entuzjazmu
Poszłyśmy na górę się uszykować. Po dłuższej chwili zeszłam na dół ubrana w to, a Emma po chwili zjawiła się w granatowych rurkach, białych trampkach i szarej bluzie.
Na zakupy dojechałyśmy po 15 minutach.
To chyba największe zakupy jakie do tej pory robiłam. Z Emmą kupiłyśmy mnóstwo ciuchów. Około godziny 20 byłyśmy w domu. Byłam tak zmęczona, że szybko się umyłam i poszłam do łóżka, podejrzewam, że Em powtórzyła moją czynność.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a więc wyciągnęłam telefon z pod poduszki
Hej Amy, może jutro do mnie wpadniesz? Z tego co wiem chłopaki idą do szkoły,a Zayn wychodzi.
Dobranoc Lou :*

Po przeczytaniu uśmiechnęłam się, w końcu wszystko sobie wyjaśnimyMoże się przełamiemy i w końcu będziemy razem...
Cała ta sytuacja była dziwna ale po przemyśleniu tego wszystkiego wiedziałam, że Louis Tomlinson jest dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem.

*** Z perspektywy Emmy
Obudziłam się o jakieś 12. Miałam straszne motyle w brzuchu. Dziś idę z Zaynem na pierwszą rankę. Nie umiem nawet opisac jak się czuję. Szczęście wypełnia mnie całą, a jednocześnie boli mnie brzuch. Z szafy wyciągnęłam czystą bieliznę i po cichu skierowałam się do łazienki. Umyłam dokładnie włosy i ogólnie się odświeżyłam. W ręczniku ułożonym w tak zwany "turban" i wyszłam z łazienki, przechodząc przyłożyłam twarz do drzwi od pokoju Amy. Nie dobiegały z niego żadne dźwięki  więc przyjęłam, że dziewczyna śpi.
Otworzyłam szafę i wpatrywałam się w wiszące ubrania. Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a :
Cześć piękna, to co dziś o 14 po ciebie przyjadę. Całuje Zayn No to została mi godzina hmmmm mam nadzieję, że zdążę. 
Ubrałam granatową, luźną spódniczkę,białą bluzkę  i siwy sweterek. Na to założyłam rudy pasek i takiego samego koloru kopertówkę i szpilki. Włosy spięłam w koczka, umalowałam się. Chłopak puścił mi strzałkę więc pewnie już jest pod domem. Szybko napisałam Amy liścik o moich zamiarach i zostawiłam na stole w kuchni. Szybko wybiegłam z domu  i wsiadłam do samochodu.
-Hej Em-pocałował mnie w policzek
-Cześć- uśmiechnęłam się
-Ślicznie wyglądasz, zawsze będę ci to mówić- powiedział i ruszyliśmy
Zarumieniłam się- Dziękuje, powiesz mi gdzie jedziemy? - zapytałam błagalnym głosem
-Niespodzianka - zaśmiał się
Jechaliśmy dość długo w nieznana mi drogę, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym ale nudno nie było.
Stanęliśmy na jakieś polanie w lesie
-No,to wysiadamy-powiedział chłopak i sam otworzył mi drzwi
-Chyba ubrałam nieodpowiednie buty-powiedziałam kierując wzrokiem chłopaka na swoje stopy
Zayn bez słowa schylił się i wziął mnie na ręce, tak jak nosi się księżniczki
-Ej, Zayn_zaczęłam się wiercić - co robisz? puść mnie- zaczęłam się śmiać i coraz bardziej kręcić
-Ciii, księżniczki nie odmawiają noszenia na rękach - powiedział szczerząc się do mnie
-Nie żartuj sobie... ja i księżniczka?
-Z tego co wiem są śliczne, czyli nią jesteś-powiedział chłopak patrząc mi w oczy
-Oj weź, nie przesadzaj- zarumieniłam się
Szliśmy, a raczej Zayn szedł bardzo krótko moją uwagę przykuło bardzo wielkie drzewo i ku mojemu zdziwieniu właśnie w jego stronę szliśmy. Chłopak postawił mnie na ziemi i odchylił jedną ze zwisających gałęzi, ujrzałam mały kocyk,poduszki laptop i koszyk.
-Jej, sam to zrobiłeś? - zapytałam zdziwiona siadając na kocu
Chłopak pokiwał twierdząco głową, a ja pocałowałam go w policzek. Ale tu magicznie, tylko my i nawet nas nie widać, wszystko zasłaniały ogromne gałęzie drzewa. Rozłożyliśmy się na kocu i poduszkach i przykryliśmy się drugim, z miski Zayn wyciągną picie, żelki, popcorn itp, co nie powiem bardzo mnie ucieszyło. Chłopak włączył jakiś film i zaczęliśmy go oglądać wtuleni w siebie.
-Twoje włosy tak słodko pachną....-powiedział chłopak całując mnie w nie
-Oj przestań..-uśmiechnęłam się

*****Oczami Amy***
-Hej Lou- powiedziałam do chłopaka który otworzył mi drzwi po czym przytuliłam go
Usiedliśmy na kanapie, atmosfera była taka... dość dziwna jeśli chodzi o przyjaciół. W końcu nie wytrzymałam muszę mu powiedzieć, że chcę z nim być. Odwróciłam się w jego stronę, a on spojrzał na mnie
-Louis, ja chciałam to wyjaśnić.... bo wiesz ja...-przerwał mi - Tak wiem, jesteśmy przyjaciółmi i to było głupie, kocham cię ale jak przyjaciółkę i nic więcej...
-yyy tak, tak jasne to samo chciałam powiedzieć- wymusiłam uśmiech i udałam że muszę do toalety. TE słowa dopiero po chwili do mnie dotarły. Prawie byśmy się pocałowali jakoś 5 raz i on mi mówi, że nic nie czuje? Ale dlaczego?? Myślałam, że jego uczucia są podobne do moich...
Weszłam do środka, a łzy zaczęły napływać mi do oczu. Nie, Amy weź się w garść - powiedziałam sama do siebie i się ogarnęłam. Czyli on jednak chciał przyjaźni... zrobiłabym z siebie idiotkę.... i nią jestem. Będę musiała ukrywać to, że zakochałam się we własnym przyjacielu....

*** Z perspektywy Lou***
To było konieczne - wmawiałem sobie. Nie no co ja zrobiłem... straciłem właśnie miłość mojego życia. Nie mogłem jednak pozwolić by to co budowaliśmy przez tyle lat się rozpadło. Ale ja jestem idiotą przecież ja ją KOCHAM!.

*** Oczami Emmy***
Poczułam wzrok Zayna na sobie, również na niego popatrzyłam. Nie myliłam się dokładnie prosto w moje oczy patrzyły się piękne błękitne oczy. Chłopak pogładził mnie po policzku, zarumieniłam się. Zayn przybliżył sie do mnie i złożył na moich ustach pocałunek.
-Jej...- tylko tyle udało mi się wydusić
Chłopak uśmiechnął się. Długo jeszcze gadaliśmy ale zaczęło się ściemniać więc ruszyliśmy w drogę powrotną.

**** Z perspektywy Amy***
Przemyłam twarz i udając ze nic się nie stało wróciłam do Lou. O dziwo obok niego znajdowali się jeszcze Liam, Harry i Niall - pewnie przed chwilą wrócili ze szkoły. Uśmiechnęłam się do każdego z nich
-To ja będę się już zbierała
-Tak szybko?- Liam
Zaśmiałam się i skierowałam w stronę wyjścia. To ja cię odprowadzę, zaoferował chłopak. Wyszliśmy na dwór. Stanęłam na chodniku i poczekałam aż chłopak do mnie dobiegnie.
-Masz może ochotę się przejść?
-No jasne - odpowiedziałam i ruszyłam za chłopakiem
Przeszliśmy kawałek drogi, stanęliśmy w jakimś parku
-Słuchaj Amy muszę ci coś..... Daniele? co ty tu- chłopak nie zdążył dokończyć czarnowłosa dzewczyna podbiegła do niego i zaczęła ściskać, piszczeć, całować
Okeeeejj. To raczej nie zwykła fanka, skąd znałby jej imie?
-Liam kim jest Danielle? - spytałam zdziwiona stojąc przy chłopaku


_____________________
Przeprasza, przepraszam, przepraszam!!! Wiem, nie dość, że rozdział po 4 dniach to jeszcze krótki. Ale nawet nie wiecie jakiego miałam banana przy 31 komentarzach !! aaaaaaaa I♥ was :D :D :D
Następny postaram się ale nie obiecuję może jutro?? Proszę o opinię . Hehe rozdział z dedykiem Dla Zuzy która dawała wenę popędzając mnie, bo mnie straszyła ale wy też byliście dla mnie natchnieniem !. :D
Chciałam polecić jeszcze blog mojego kolegi nie wiem jak to nazwać o naszym życiu itp... :D
>>>KLIK<<<