JA ^.^

Moje zdjęcie
Tak wielka wyobraźnia, że aż sama nie wiem kim jestem.

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 23

 EMMA

Słysząc znajomy dźwięk zamykających się drzwi zaciekawiona wychyliłam głowę zza drzwi. Na dole słyszałam telewizor i ruchy jakieś osoby. Skoro Amy jest na dole, to oznacza, że mój braciszek w końcu sobie poszedł- pomyślałam i aż podskoczyłam z tego szczęścia które ogarniało całe moje ciało. Niestety niefortunnie poślizgnęłam się i z hukiem upadłam na podłogę. Słysząc przejęty, a za razem zaciekawiony głos Amy czy nic się nie stało  wstałam i otrzepałam się - Nie nic mi nie jest!- wykrzyczałam najgłośniej jak tylko mogłam rozmasowując sobie stopę na którą upadłam. No nic.... trzeba żyć dalej - powiedziałam sama do siebie. Trochę kulejąc podeszłam do szafy i zmieniłam piżamę na to. Pościeliłam dokładnie łóżko i porozrzucane rzeczy wrzuciłam w głąb szafy. Noga na całe szczęście przestała mnie boleć i po nieszczęsnym upadku pozostały tylko obicia. Usiadłam przy toaletce i wykonałam dokładny makijaż po czym wsunęłam telefon do kieszeni i skierowałam się na dół. Na zegarku było około 13:00, więc czas coś zjeść- pomyślałam. Najpierw wsypałam do miski jedzenie Sisi i trochę sie z nią powygłupiałam. Jednak w końcu dopadło mnie uczucie głodu i na talerz nałożyłam sobie sporą porcję obiadu. Dopiero siadając przy stole zauważyłam, że Amy zasnęła przed telewizorem. Domyśliłam sie, że pewnie dręczy ją mnóstwo myśli dotyczących chłopaków więc zostawiłam ją w spokoju, zresztą lekarz zalecił jej odpoczywanie więc sen był dla niej wskazany. Sprzątnęłam lekko w kuchni i wyjrzałam przez okno na dwór. W Londynie można było już dostrzec oznaki zbliżających sie świąt. Ulice po woli zostawały przybierane jakimiś rupieciami związanymi z Bożym Narodzeniem, na podwórkach ludzi zawitał już świąteczny nastrój. Najlepiej można dostrzec to w nocy gdy niemal całe osiedle zostaje oświecone przez miliony lampek. A no i oczywiście tony spadającego śniegu.... -  westchnęłam. W sklepach pojawiają się już prezenty, a w reklamach telewizyjnych aż roi się od kolorowych zabawek dla dzieci. Właśnie tak wyglądają święta dla przeciętnych ludzi. Ale mnie w ogólnie to nie rusza, nigdy nie miałam świąt i nawet nie chce wiedzieć jak to jest. Po chwili oderwałam się od okna i otarłam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku. Ludzie zawsze myśleli, że jestem twarda i nic mnie nie rusza.... ale w rzeczywistości niestety taka nie jestem.... nie umiem sobie radzić z trudnościami przez które trzeba przejść w życiu. Zmierzyłam wzrokiem pomieszczenie w którym się znajdowałam i  nie wiedząc co mam robić wyszłam z kuchni na hol. Zsunęłam z wieszaka brązowy płaszcz i nałożyłam go na siebie. Szyję dokładnie owinęłam granatowym szalikiem i wyszłam na dwór. Od razu poczułam uroki zimy której nienawidziłam i aż zatrzęsłam się z zimna, to jednak mnie nie powstrzymało i tak jak sobie zaplanowałam skierowałam sie w stronę parku. Niestety jedyna droga która tam prowadziła znajdywała się koło domu chłopaków i oczywiście musiałam zostać zauważona. Mimo, że chciałam pobyć sama i tak było mi miło gdy zobaczyłam Kulącego się z zimna Zayna który zakładając kurtkę szedł w moją stronę. Najpierw musiał przedrzeć się  przez tłum fanek, które nie wiadomo skąd wzięły się pod ich domem. Jednak to nie sprawiło mu większego kłopotu.
Wsunęłam ręce do kieszeni i przystanęłam aby chłopak mógł do mnie dojść.
-Hej - uśmiechnął się - gdzie sie wybierasz?
- Na spacer - również się uśmiechnęłam
-Sama? W taką pogodę?-  przybrał minę zdziwionego i lekko wzdrygnął się z zimna.
Skinęłam  twierdząco głową. Jednak szybko dodałam :- Ale miło będzie jeśli mi potowarzyszysz- powiedziałam to patrząc w ziemię i lekko uśmiechając sie tak aby chłopak nie widział. 
- Z chęcią - podniosłam wzrok i widząc szeroko uśmiechniętego Zayna również mnie się to udzieliło.
w końcu ruszyliśmy przed siebie. Przez chwilkę szliśmy w ciszy ale Zaynowi się to chyba nie podobało bo od razu zaczął wymyślać tysiące tematów o których mogliśmy rozmawiać.

 AMY

Zwlokłam sie z łóżka około mocno się przeciągając. Poczułam straszny ból głowy i aż się za nią złapałam. Znów zaczęło dręczyć mnie  pytanie dlaczego Ashley mi to zrobiła?  Wzięłam jedną tabletkę którą przepisał mi lekarz w razie bólu i usiadłam na blacie kuchennym. W głowie miałam dokładnie ułożone co powiem Louisowi i w jaki sposób. Bałam sie tylko jego reakcji ale on odważył mi się powiedzieć co czuję więc ja też nie mogę wymiękać. Weszłam do góry i najpierw skierowałam się do łazienki. Przemyłam dokładnie twarz i nałożyłam na nią krem. Byłam strasznie spięta i bolał mnie brzuch... nie lubiłam takich " poważnych " rozmów. przebrałam się w beżowe rurki i czarny sweter. Nie chciałam się nie wiadomo jak wspaniale ubierać. Włosy związałam w wysoki koński ogon  i nałożyłam lekki makijaż. Dobrałam trochę beżowo- brązowej biżuterii i założyłam czarne wysokie kozaki, zupełnie płaskie. Do kieszeni wpakowałam telefon i drobne. Kiedy już miałam wychodzić przypomniałam sobie o mojej wielce ukochanej opasce uciskowej którą musiałam przewiązać na głowie. Na dole ubrałam beżowy granatowy płaszcz i białe nauszniki. Byłam już gotowa do wyjścia ale nie emocjonalnie. Jednak nie miałam wyjścia jutro chłopaki ruszają z akcjami i koncertami świątecznymi, mam tylko nadzieję, że im tego nie popsuję. Otworzyłam lekko drzwi od mieszkania i wyszłam na dwór. Na zewnątrz było na prawdę zimno, wiatr, śnieg, Prawdziwa zima. W szybkim tempie dobiegłam do domu one direction przed którym nie wiadomo czemu stał tłum fanek, jak nigdy. Ktoś musiał sie wygadać gdzie mieszkają... Przedarłam się przez tłum rozwrzeszczanych dziewczyn i wślizgnęłam się tylnym wejściem tak, aby mnie nie widziały. Wejściem wchodziło się od razu do salony chłopaków, akurat tam siedzieli więc mnie zauważyli i Liam szybko mi otworzył po czym zamknął drzwi na klucz i zasłonił rolety.  Było mi tak zimno, że przytuliłam się do chłopaka aby trochę się ogrzać. Jemu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, jak zawsze jeździł ręką po moich plecach co jeszcze bardziej mnie ogrzało i strasznie mi sie podobało. Ale widząc minę Louisa o którym zapomniałam opanowałam sie i odkleiłam sie od chłopaka. Liam wziął mój płaszcz i powiesił go na wieszaku po czym usiadł na kanapie.
-Chcesz się czegoś napić- spytał Niall najwyraźniej widząc, że drżę z zimna.
Nawet nie musiałam odpowiadać, od razu dostałam ogromny kubek gorącej czekolady,a Liam okrył mnie kocem.
-Ale wy macie fanki.... czy zimno, czy ciepło i tak was znajdą... jak jacyś szpiedzy- zaśmiałam się ale widząc spojrzenie chłopaków od razu się opanowałam
-To nie jest śmieszne... one nas zabiją- zaśmiał się Harry,a ja dołączyłam do niego, jednak nikt nas nie poparł w śmianiu się więc z trudem sie powstrzymaliśmy. Po chwili niezbyt ciekawej rozmowy postanowiłam w końcu wyjaśnić wszystko z Louisem.
-yy Lou?- chłopak spojrzał na mnie nieobecnym wzrokiem- możemy pogadać?
Nie odpowiedział. Wstał i pokazał ręką bym szła za nim. Tak tez zrobiłam, na sobie czułam wzrok chłopaków ale to mnie nie przejęło. W końcu musiałam przeprowadzić z Louisem tą rozmowę.  Szłam za chłopakiem prosto do jego pokoju. Zamknął za nami drzwi i usiadł na łóżku. Ja usiadłam na pufie znajdującej się na przeciw chłopaka. Przez jakąś chwilę tylko się na siebie patrzeliśmy. Lou miał taki smutny wyraz twarzy, że zrobiło mi się go strasznie żal. Nie wiem dlaczego ale wstałam i siadając na nim przytuliłam go. Chyba wtedy zrozumiał, że nie może liczyć na nic więcej z mojej strony. W tym momencie czułam się przy nim strasznie swobodnie, jak przy prawdziwym przyjacielu. Chłopak odgarnął mi z twarzy niesfornie spadające na niż kosmyki włosów i pocałował mnie w czoło. Rozmowa nie była nam potrzebna, wszystko co chcieliśmy sobie  powiedzieć przekazywaliśmy sobie poprzez ruchy, wyraz twarzy czy spojrzenie. Rozumiałam wszystko... wiedziałam co teraz myśli, co czuje. Siedzieliśmy razem dość długo, bez rozmowy, bez żadnych ruchów. Tak jak było kiedyś, czuliśmy się przy sobie swobodnie i mogliśmy robić przy sobie wszystko. Czemu to wszystko musi być takie trudne? Dlaczego miłość jest tak skomplikowana i zawsze jedna osoba musi przez nią cierpieć?

 EMMA

 Droga do parku minęła w miłej atmosferze, nie powiem. Nie znałam Zayna od tej strony...był taki zabawny, a za razem romantyczny. Myślę, że właśnie dlatego to poznawanie siebie wyjdzie nam na dobre. Nawet nie czułam przy nim tego zimna które panowało w okół nas. Na dworze nie było widać żadnej osoby oprócz nas.  Przystanęłam przy jednej z ławek w parku i naciągnęłam rękaw płaszczu na rękę. W ten sposób zgarnęłam kupkę śniegu z oparcia i usiadłam na nim.  Zayn zrobił to samo, po czym zmierzył mnie wzrokiem i spojrzał na zamarznięty staw.
-Wiesz, miło mi się spędza z tobą czas...- powiedziałam po chwili ciszy i spojrzałam na niego, w tym momencie nasze oczy się spotkały. Dlaczego jego wzrok działa na mnie tak, że nie mogę mu się oprzeć?
Po jakieś chwili gdy wpatrywaliśmy się w swoje oczy Zayn oderwał się i patrząc na wprost siebie spytał :- Em, gdzie spędzasz święta? -po czym wstał z ławki i podał mi rękę. Ja oczywiście  kulturalnie, jak przystało przyjęłam gest i Zayn pomógł mi wstać z ławki. Stanęłam na przeciwko chłopaka i zmierzyłam go wzrokiem zatrzymując się nieśmiało na jego oczach.
-Ja? hmmm jeszcze nie wiem....  Pójdę odwiedzić rodziców, a później wrócę do domu Amy i zalegnę na kanapie przed Tv- uśmiechnęłam sie chodź wcale nie było mi miło.
- hehe widze, że nie tylko ja nie lubię obchodzić świąt- spojrzał na mnie i uśmiechnął się - Słuchaj skoro i ja i ty nic nie robimy w święta- zatrzymał sie na chwilę aby nabrać powietrza- Może spędzimy je razem? O ile wiem reszta chłopaków wyjeżdża do rodziny. Możemy być we dwoje u nas w domu.... - widząc mój zaciekawiony wyraz twarzy szybko dodał: -Okej dziwnie to zabrzmiało, ale chodzi mi o to żebyś do mnie przyszła i razem byśmy posiedzieli. Jeśli chcesz oczywiście - zauważyłam małe rumieńce na jego twarzy, Niemożliwe! czy ja zawstydziłam Zayna Malika?
- Było by miło- uśmiechnęłam się do chłopaka - Wracamy? Trochę zimno? - Zayn słysząc moje słowa automatycznie zdjął swoją kurtkę i podał mi.
-Nie będzie ci zimno?- spytałam zdziwiona i początkowo nie chciałam jej  przyjąć. Chłopak pokiwał przecząco głową i zapiął bluzę którą miał na sobie pod samą szyję.
Założyłam kurtkę na mój płaszczyk. Może wyglądało to dziwnie ale było mi ciepło i jak dla mnie było to strasznie słodkie, a zarazem romantyczne ze strony chłopaka. Przytuliłam sie do niego i ruszyliśmy w drogę powrotną.

 AMY

Po jakieś pół godzinie zeszliśmy z Louim na dół i usiedliśmy koło chłopaków na kanapie. Właściwie to był ostatni moment w tym tygodniu gdy mogliśmy spokojnie porozmawiać, od jutra oni zaczynają koncertować. Chwilę pogadaliśmy, powygłupialiśmy się.  Oczywiście nie obyło się bez kłótni Horana i Stylesa o żelki ale jako, że wszyscy wiemy, że loczek stał się nerwowy od rozstania z Susan w końcu każdy zostawił go w spokoju, a on wrócił do swojej rutyny- pisanie na fejsie lub smsów z Susane. Czy tylko ja uważam, że to jest para idealna od pierwszego wejrzenia? aczkolwiek na naszych wcześniejszych wakacjach dziewczyna zdążyła poznać tylko Harrego i mnie tak bardziej, a jak po świętach wróci to będzie się działo!  Z moich jakże mądrych rozmyśleń wyrwał mnie Niall
- Ej! Mam pomysł! skoro Amy siedzi ten tydzień w domu i sie nudzi- wszyscy w tym samym momencie spojrzeliśmy na blondaska- Może będzie jeździć z nami na koncerty?- w jednym momencie na twarzach reszty chłopaków pojawił sie zaciesz
-O nie! Nie ma mowy! Nie chcę wam przeszkadzać.... - powiedziałam stanowczym tonem i składając ręce na klatce piersiowej odwróciłam się w stronę telewizora.
-Ok, no to my jutro wyjeżdżamy o 6:30 to byśmy pod nią podjechali... - mówili do siebie w ogóle nie zważając na to co im przed chwilą przekazałam
- No ej! moje zdanie się już nie liczy? Może mama mi nie pozwoli.... - kiedy wypowiadałam ostatnie zdanie na mojej twarzy pojawił sie banan. Przecież jej i tak to nie obchodzi.... niczym sie nie interesuje.
 Jutro o 6:35 bądź gotowa zakomunikował Louis i zaczął łaskotać Hazze aby powrócić go trochę do życia. Po dłuższej chwili do domu powrócił Zayn, a ja pożegnałam się i wróciłam do domu.
Kiedy weszłam znów zastałam moją mamę która w pośpiechu zjadała kolacją i znów gdzieś wychodziła.
- Gdzie idziesz? - spytałam opierając się o framugę drzwi w kuchni.
- Na spotkanie firmowe- mama zgarnęła do torebki telefon i wyszła na hol
- Musisz iść?- podałam jej płaszcz i przybrałam minę " proszę nie zostawiaj mnie znowu "
Jedyne co zrobiła to pomachała mi i wyszła. Co za wredne babsko... nawet się stara by utrzymać jakikolwiek kontakt z córką. Rozebrałam się i weszłam na górę. Emma aktualnie zajmowała łazienkę więc poszłam do swojego pokoju,włączyłam muzykę i rzuciłam sie na łóżko.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Oczywiście z moim szczęściem obudziłam się koło 1 w nocy i nie mogłam dalej spać. Postanowiłam iść się umyć, czego nie zrobiłam oraz uszykować się na jutrzejszy, a właściwie dzisiejszy wyjazd z chłopcami. Dokładnie umyłam włosy i otulona ręcznikiem stanęłam przed lustrem, na moim ciele można było dostrzec charakterystyczną  gęsią skórkę, w łazience było bardzo chłodno. Wysuszyłam oraz ułożyłam włosy, nałożyłam bardzo delikatny makijaż, którego prawie nie było widać i wróciłam do swojego pokoju aby postać godzinę przed szafą i wybrać jakieś ciuchy.  W końcu o 3 w nocy byłam już gotowa i ubrałam to, a włosy związałam w bardzo wysoką kitkę.  Chwilę potańczyłam, ponieważ przez ostatni czas bardzo mi tego brakowało, a kiedyś praktycznie samym tańcem żyłam....  Zeszłam po cichutku na dół i zrobiłam sobie dość duże, że tak powiem śniadanie. Płatki na mleku, trzy kanapki z czekoladą oraz jogurt naturalny i jakieś owoce. Zaniosłam to wszystko do góry i zaległam na łóżku. Włączyłam bardzo cicho telewizor i pooglądałam chwilę wiadomości, później przełączyłam na stację taneczną. 
W końcu koło 6:00 słyszałam jak Emma wstała do szkoły i zaprowadziła swoje zwłoki do łazienki. Jako, że niedługo mieli przyjechać chłopaki pożegnałam się z siostrzyczką i życzyłam dobrej zabawy na zajęciach. Spakowałam do torby na ramie parę przydatnych rzeczy typu : kasa, telefon,książka,ipod, kosmetyki... i zeszłam, a właściwie zbiegłam na dół ponieważ one direction już przyjechali.

EMMA

Głupia szkoła...
Wychodząc z łazienki   potknęłam sie o próg drzwi i jak długa runęłam na podłogę, z moim szczęściem uderzyłam nosem o płytki i krew zaczęła lać sie strumieniami. Super, lepiej być nie mogło. Cała brudna od czerwonej, nie przyjemnej substancji wstałam i pobiegam do łazienki aby zatamować krwotok. Jednak to nie udało mi sie i na pierwszą lekcję i tak bym sie spóźniła. W jednym przyszła mi myśl zadzwonienia do Amy, może jakoś mi pomoże. Całe szczęście jeszcze nie dotarli do studia i specjalnie dla mnie, jak to powiedział Niall wrócili sie. Chłopacy, a właściwie Liam i Zayn zrobili mi okłady, a Amy zajęła się mną na poważniej. Kazała sie położyć, unieść głowę oraz mówiła wszystkim co mają robić. Czułam sie jakoś dziwnie jak tak wszyscy na de mną latali. W końcu około 9:30 wszystko ustąpiło. Chłopcy byli spóźnieni do studia, a ja do szkoły na już prawie 3 lekcje. W końcu przebrałam sie , a włosy zamiast mieć rozpuszczone związałam w koka, wszystko miałam brudne od krwi. Przyjaciele podwieźli mnie do szkoły, a sami pojechali do studia.


__________________________________________

Już nie mam siły. Po prostu chyba nie powinnam zakładać tego bloga, nie mam czasu pisać rozdziałów i ich dodawać ALE SPRAWIA MI TO OGROMNĄ PRZYJEMNOŚĆ. Oczywiście dalej chcę pisać ale wiem, że przez mój brak czasu tracę czytelników i po prostu takie oczekiwanie w końcu staje sie nudne. Głupia szkoła i inne obowiązki :| Ja mogłabym siedzieć w domu i pisać dla was rozdziały! ♥
Uwielbiam wasze komentarze, byście widzieli moją rekcję jak widzę, że pojawił się nowy koment :D Plus tyle wejść! aaaaaaaaaa! I jeszcze chciałam ogłosić, że niedługo bd musiała zawiesić bloga na jakoś tydzień ponieważ 29 maja jadę na zieloną szkołe i nie bd jak i gdzie pisać no ale to dopiero za kilka dni powiem :D Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników i przepraszam za ponownie długie wyczekiwanie!

Nika ♥

 

35 komentarzy:

  1. bardzo fajnie piszesz i według mnie nie jest to nudne. Jeśli uważasz że naprawdę masz za dużo nauki, to przerwij sobie pisanie i wróć jak się trochę rozluźni, przecież nie musisz dodawać notek codziennie. Jak dla mnie to mnie zadowoli rozdział raz na 2 tygodnie, naprawdę. Piszesz dla siebie a nie dla liczby czytelników. Nawet nie wiesz jak mnie uszczęśliwia takie opowiadanko raz na jakiś czas, po całym dniu w szkole i wkuwania. Pisz kiedy będziesz miała ochotę, jak znajdziesz więcej czasu to wstawiaj. Nic na siłę, bo wtedy to by przecież nie miało sensu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. (:

      Usuń
    2. Ja też. Poza tym gdy piszesz na siłę, to rozdziały wychodzą gorsze :)
      http://bez-wzgledu-na-wszystko.blogspot.com/

      Usuń
  2. heh fajny rozdział:)czekam na następny ale na razie naprawde mogłabyś sobie zrobić chwile przerwy

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się, zresztą jak każdy poprzedni. A i ja rozumiem twoją radość kiedy widzisz,że jest nowy komentarz ! :* A i liczę, że jakoś damy radę przez ten tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, pisz dalej, bo kocham Twojego bloga ;) :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Plisss no zrob jakas romantyczna scene z Emma i Niallem pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss pliss! xdd

    OdpowiedzUsuń
  6. YouNeverKnow15 maja 2012 21:00

    ale super! Dobrze, że pomiędzy Amy i Louisem jest juz ok ! bałam się, że ta kłótnia może popsuć kontakt Amy z chłopcamy :( ale na szczęście wszystko jest dobrze! czekam na nastepny ! i nie musisz się martwić, że długo nie dodajesz :) to wyczekiwanie wzbudza większą ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ``. Podobają mi sie twoje opowiadania < 3
    ``. I to nawet nie wiesz jak bardzo < 3
    ``. kOOOOcham po prostu ! < 3
    ``. A wracając do rozdziłu .
    ``. Z A J E B I S T Y !; D
    ``. Amy i Liam !! tak! ; P
    ``. Emma i Zayn? Oby! ^.-
    ``. Ale w sumie nudno by bylo gdyby u Zemmy tak wszystko skonczylo sie "dobrze i szczesliwie bez zadnych przeszkód..." tak szybko oczywiście ; D
    ``, Bo oni M U S Z Ą być razem xd
    ``. Dobra koncze i pozdrawiam :*

    ``. A i jeszcze 1 :
    KOCHAM CB NIKA ♥


    Lol xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział. Czekam na następny. :)
    + Zapraszam do mnie---> http://with-your-love1d.blogspot.com/ . :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Łał super rozdział.
    życzę dalszej weny i zapraszam do mnie : www.in-the-london.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. zakochałam się *__*

    zapraszam do mnie -----> http://directionersx8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział genialny (: Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak już mówiłam kocham czytać tego bloga! :) Czekam na nn i proszę o więcej sytuacji z Em i Zaynem ;) + ciesze się,że Lou i Amy są nadal przyjaciółmi i,że to wszystko nie spowodowało ogromnej kłótni ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam autorkę tego bloga, widziała ja i mogę powiedzieć że to co piszę jest zajebiste;**
    Fajnie by było gdyby Liam był z Amy i żeby Emma była z Zaynem;***
    Czekam na kolejny rozdział;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział ;D i blog oczywiście też ;P
    Biedna Emma :(
    Jak bym znała tą historie z upadkiem na płytki tylko tak przez kogoś o.O
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Śiwetny!!
    Czekam na kolejny nowy rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super super i jeszcze raz super ! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. kiedy nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  18. Super rozdział. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Lou i Amy są już tacy sami jak wcześniej i że ich przyjaźń wróciła :) !!!!


    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebiste kiedy nn ?? ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. OKO :D No wiec komentuje ... ;p
    Świetne < 333
    I wiesz mam nadzieje ze Amy bd z Liamem :D
    A Emma z Zaynem :P <<>> :D
    Czekam na kolejny <3
    Mam nadzieje ze bd szybko "tak jak na liczniku" k****
    :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. super rozdział! nie mogę się doczekać następnego! ale z drugiej strony tez nie pisz go na siłę. Lepiej dłużej czekać i przeczytać zajebisty rozdział niż czekać krócej ale nie dałaś z siebie wszystkiego !

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział ;* ;* ;*
    I fajny nowy wygląd bloga ;)
    <33

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedy neww?;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy nowy? sama nie wiem... właściwie wiem, że pojawi sie na pewno w tym tygodniu, pracuje nad nim już dość długo ale chcę żeby wyszedł ciekawy i długi ;)

      Usuń
  24. No kurczę z kim będzie wreszcie Amy? Louis , nie. Liam? Chyba też nie. Bawi mnie sytuacja między Zaynem , a Emmą , byli ze sobą ,a teraz zaczynają ze sobą od nowa flirtować. Biedna Emma z tym nosem , pewnie bolało. Amy i Lou przyjaciółmi , wreszcie przemogła się z nim porozmawiać. Czekam na kolejny odcinek. Pozdrawiam; )

    http://dance-with-me-tonight.blogspot.com/ Nowy

    OdpowiedzUsuń
  25. No właśnie ! JA też jestem ciekawa z kim będzie Amy noo ! :> Ajć ! Pewnie musiało boleć Emme z tym nosem ! Ta to ma pecha ! :/ Oj tam , oj tam ! Nie przejmuj się ! Może w końcu będziesz miała więcej czasu na pisanie dla nas ! A teraz jakoś sobie poradzisz..Tylko mi spróbuj usuwać tego bloga ! To ciebie znajde a potem już nie chcesz wiedzieć co z tobą zrobię .. :D Co jeszcze ? Rozdział świetny :* Przepraszam , że dopiero teraz dodaje komentarz ale wcześniej nie było mnie w domu ! Czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie na nexta :> Pozdrawiam Juliett xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. no kurde kiedy nowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym dodac nawet dzis ale mam popsuty internet, a komentarze pisze z telefonu :/ Nie wiem kiedy mi naprawią ale chyba w tym tygodniu, a jeśli do niedzieli bd miała popsuty to coś wymyślę :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  27. Zacytuje. : "Uwielbiam wasze komentarze, byście widzieli moją rekcję jak widzę, że pojawił się nowy koment" No ja już widziałem ze 100 razy, i mi się to nie nudzi ;)). Wera musimy trzymać kciuki żeby na Zielonej Szkole byl internet hue hue ; p
    Zaybiste

    OdpowiedzUsuń
  28. hahahahahaha wojtus : d
    wyobrazasz sobie werre bez net , 1D i blogga ? :O
    bo ja nie ;DD

    OdpowiedzUsuń